Repatrianci byli tematem poniedziałkowego programu Jana Pospieszalskiego "Warto rozmawiać" w TVP Info. Jednym z głównych rozmówców był Marcin Nowak, naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich w Urzędzie Miejskim w Środzie oraz także obecny w studio burmistrz Środy Piotr Mieloch
Twórcy programu byli w Środzie w ubiegłym tygodniu. Spotkali się z kilkoma repatriantami, którzy mieszkają w ośrodku Rodak. Nakręcili materiał, w którym oprócz nich wypowiadali się także burmistrz Piotr Mieloch, wicestarosta Małgorzata Wiśniewska-Zabłocka, a także dyrektor przedszkola Kasztanowy Ogród Justyna Kozak. Mówili oni o działaniach podejmowanych przez średzki samorząd, o wyzwaniach, jakie stoją przed Środą i o skali zadania, jakiego podjęło się stowarzyszenie EDU XXI, które prowadzi Ośrodek Adaptacyjny dla Repatriantów „Rodak".
W poniedziałkowy wieczór na antenie TVP Info rozmawiano głównie o problemach związanych z przyjazdem potomków Polaków wywiezionych w latach 30. ubiegłego wieku w głąb Związku Radzieckiego. Ustawa repatriacyjna została przyjęta przez polski parlament 19 lat temu. Wówczas szacowano, że na terenie Kazachstanu mieszka około 100 tys. osób Polaków. Ustawa przewidywała pomoc w ich powrocie do kraju ojczystego. Ale w okresie obowiązywania ustawy, do tej pory udało się przyjechać zaledwie 10 tys. osób z tego kraju. Dlaczego?
Powody były różne. Podstawowy - to ciągłe obcinanie pieniędzy na repatriacje przez kolejne rządy. Zmiana nastąpiła dopiero niespełna cztery lata temu, po przejęciu władzy w kraju przez Prawo i Sprawiedliwość. Pojawiły się większe pieniądze na ten cel i zaczęło przyjeżdżać więcej Polaków.
A jednak w Kazachstanie nadal tysiące ludzi czeka na możliwość wyjazdu do Polski. W tym wielkim kraju są tylko dwa konsulaty, co w praktyce powoduje, że zaledwie dwie osoby zajmują się procesem repatriacji na miejscu. Do konsulatów zapisują się długie kolejki, część głównie starszych osób rezygnuje. Stąd w programie pojawiały się apele do ministra spraw zagranicznych, by wesprzeć konsulaty.
- Repatriacja to długa droga, która wymaga przetłumaczenia dokumentów, a potem zapisania się do kolejki, aby je podać. Wiele osób chce przyjechać do Polski, ale tracą oni nadzieję, bo nie mogą zapisać się - mówili w studio młodzi repatrianci. Akcentowali także tęsknotę za rodziną, która pozostała w Kazachstanie.
O działaniach Środy na rzecz repatriantów mówili w programie naczelnik Marcin Nowak i burmistrz Piotr Mieloch. Marcin Nowak zwracał uwagę na ogromną pracę, jaką muszą wykonywać konsulaty w Kazachstanie. Zwracał uwagę na dobry kierunek, jakim było utworzenie ośrodków repatriacyjnych w Pułtusku i Środzie. Ale mówił też o problemach. Przypomniał, że w naszym mieście już wcześniej zamieszkiwali repatrianci ze wschodu, tylko była to zdecydowanie mniejsza skala.
Burmistrz Piotr Mieloch zwracał z kolei uwagę, że w Środzie, gdzie decyduje się zostać na stałe około 60 procent mieszkańców Rodaka, samorząd stara się tworzyć dla repatriantów zalążek nowego domu. Ważne jest także to, że w naszym regionie brakuje rąk do pracy i w zasadzie każda osoba, która chce pracować tę pracę może znaleźć. W praktyce zdecydowanie łatwiej na rynku pracy mają mężczyźni.
Obecnie w Środzie przebywa druga grupa repatriantów. W ośrodku uczą się języka polskiego, kształcą umiejętności zawodowe, ale przede wszystkim uczą się życia w Polsce.
Przez ostatni rok średzki samorząd starał się przygotować program utworzenia w Zespole Szkół Rolniczych w Środzie klas międzynarodowych. Jednak nie udało się uzyskać wystarczającego wsparcia ze strony rządowej. Dlatego nie można było robić naboru w Kazachstanie, gdzie są młode osoby polskiego pochodzenia gotowe do przyjazdu. Program będzie trzeba przełożyć o kolejny rok.
O tym, podczas programu w TVP Info, średzianom nie udało się powiedzieć. O klasach międzynarodowych napiszemy już niedługo szerzej.
(kóz)