W poniedziałek burmistrz Piotr Mieloch, po niespełna dwóch tygodniach absencji spowodowanej zakażeniem koronawirusem, wrócił do pracy. - Czuję się dobrze, a chorobę przeszedłem stosunkowo lekko - mówi włodarz miasta
Piotr Mieloch o tym, że jest zakażony koronawirusem dowiedział się 21 października. Źle poczuł się w poprzedzającą niedzielę, potem wydawało mu się, że wraca do zdrowia, a jednak zdecydował się wykonać test, który dał wynik pozytywny. Cały okres choroby burmistrz spędził w domu, a kwarantanna skończyła się dla niego w czwartek 29 października. W związku z zakażeniem na kwarantannę nie trafił żadnej z jego współpracowników. Burmistrz w wywiadzie przeprowadzonym przez sanepid informował, że kontakt w pracownikami urzędu miał krótkotrwały i zawsze z zachowaniem koniecznych środków ostrożności.
- Jestem już w pracy, jest dużo do zrobienia. Czuję się dobrze - mówi burmistrz. Jak dodaje, w Urzędzie Miejskim organizacja pracy zmieniła się na razie o tyle, że do biura obsługi można wejść tylko w określonych godzinach, a sami pracownicy zostali tak rozsadzeni, aby nie przebywać zbyt gęsto w jednym biurze.
- Bierzemy pod uwagę podzielenie załogi na zespoły i pracę rotacyjną, czyli część pracowników pracuje w biurze, część w domu, a potem następuje zamiana. Obserwujemy, co się dzieje i w razie konieczności podejmę decyzję - mówi.
W tej chwili w Urzędzie Miejskim najważniejsze zadania dotyczą przygotowania projektu budżetu na przyszły rok. Natomiast najbliższa sesja Rady Miejskiej odbędzie się zapewne w przyszłym tygodniu, 12 listopada. Nie jest pewne, czy radni spotkają się stacjonarnie, na przykład w którejś z hal sportowych, czy też będą obradować zdalnie.
(kóz)