Andrzej Kobierski
trener złotych medalistów mistrzostw Polski w pchnięciu kulą - Wojciecha Maroka i Damiana Rodziaka, okrzyknięty najlepszym trenerem w kraju w tej konkurencji pracującym z juniorami

Najlepszy trener? Najlepsi okazali się zawodnicy, których ja szkolę jak umiem najlepiej. A że wychodzi, że jednak trochę umiem, to mnie to oczywiście bardzo cieszy. Przed mistrzostwami Polski obaj mieli drugie wyniki w kraju. Cały czas tłumaczę chłopakom, że za rankingi nie dają medali, tylko za wynik na konkretnych zawodach. Wojtek Marok ma od zawsze bardzo ciężką sytuację, bo w swojej kategorii ma bardzo silnych zawodników. Silna jest cała trójka, każdy może wygrać, każdy z nich może przegrać. Ale oczywiście liczyliśmy na medale, podobnie jak w przypadku Damiana Rodziaka. Ostatecznie Wojtek miał wynik lepszy od swojego konkurenta o 68 cm, a Damian o 73 cm.
Bardzo ważne były pierwsze rzuty. Chłopacy wiedzą, że dobry pierwszy rzut daje przede wszystkim spokój, przeciwnik zaczyna się denerwować i popełnia błędy. Taktyka w tej konkurencji jest bardzo ważna.
W tym sporcie, aby osiągnąć sukces trzeba mieć talent fizjologiczny, ale też talent do ciężkiej i systematycznej pracy. I to wygląda trochę tak jak z jedzeniem: nie można najeść się na dwa tygodnie do przodu, podobnie z treningiem nie da się go wykonać do przodu. Zawsze powtarzam, że Wojtek na początku nie rokował wielkich sukcesów. Zaczynał trenować jako 12-latek. To, czego nie można mu jednak odmówić, to pracowitość. Ma talent do roboty, nigdy nie opuszcza treningów, zawsze robi to, co do niego należy.
Oczywiście muszą mieć pracowitego trenera, który też nigdy nie odpuszcza treningów. Czasami jestem zbolały, czołgam się na rowerze i jadę pod wiatr, ale zawsze jestem. Dla mnie też jest ważne, aby chłopacy mieli poukładane życie, co oznacza, że w tym wieku szkoła jest najważniejsza. Zdarza mi się ich przepytywać na treningach ze szkolnych przedmiotów. Bo wiem też, że Wojtek w ubiegłym roku z powodu wyjazdów na obozy opuścił aż 60 dni w szkole. Musi to nadrabiać.
Jadąc na mistrzostwa Polski mieliśmy cel, który udało się zrealizować w 100 procentach. Teraz trzeba wyznaczyć sobie kolejny cel. Jeśli Wojtek uzyska latem taki progres jak w ubiegłym roku, to powinien pchać kulę w okolicach 20,5 m. Taki wynik może mu dać nawet medal mistrzostw świata. W tej chwili wynik uzyskany w Toruniu - 19,40 m - jest trzecim rezultatem w tej kategorii wiekowej na świecie.
(not. kóz)