Jarosław Wietlicki
prezes średzkiego Koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej

1 sierpnia 1944 roku przebywałem pod Warszawą. Byłem żołnierzem Armii Krajowej, łącznikiem, a także magazynierem. Kiedy wybuchło powstanie, nasz oddział został zmobilizowany w okolicach Podkowy Leśnej. Jako łącznik dostałem do dyspozycji pożyczony rower. Mieliśmy iść do Warszawy i walczyć. Bardzo szybko okazało się jednak, że Niemcy ścisłym pierścieniem otoczyli miasto i nie ma jak dostać się do środka. Sam tego doświadczyłem, bo jako łącznik próbowałem dostać się bez powodzenia do miasta.
Nasz dowódca widząc, co się dzieje, zdecydował, że nie będziemy próbować się przebijać. Powiedział, że nie puści ludzi na pewną śmierć. Zdecydował o demobilizacji i kazał wracać do domu. Nie ukrywam, że taka decyzja była dla nas wielkim rozczarowaniem, choć nikt się nie buntował. Byliśmy młodzi, paliliśmy się do walki. Chcieliśmy przepędzić Niemców.
Wróciliśmy do swoich domów, ukryliśmy bron, jaką mieliśmy. Nie do końca zdawaliśmy też sobie sprawę, co się dzieje w stolicy. Dopiero potem dowiedziałem się, że ginęli tam moi przyjaciele i znajomi.
Jak weszli potem sowieci i ich polscy towarzysze, niektórych z nas aresztowano. Pozbawiono praw....
Prawda i pamięć o powstaniu warszawskim przez wiele lat nie mogła ujrzeć pełnego światła. dopiero po 1990 roku sytuacja zaczęła się zmieniać i było można poznać losy wszystkich powstańców, młodych ludzi, którzy razem walczyli o wolną Polskę, choć może mieli różne poglądy. Dla mnie data 1 sierpnia jest bardzo ważna i zawsze skłania do refleksji. Także tej średzkiej.
Bo ile razy przechodzę przez Stary Rynek w Środzie, koło sądu, i widzę tablice z nazwiskami pomordowanych przez hitlerowców przystaję i czuję, jak bije mi mocniej moje serce. Hitlerowska machina do zabijania działała perfekcyjnie. Mordowano, potem sprzątano, by nie było śladu...
Okrucieństwem wojny zostało dotkniętych bardzo wielu Polaków. Pewnie w niemalże każdej rodzinie, jak by tak się przyjrzeć, był ktoś kto walczył lub po prostu zginął w czasie wojny. Warto o tym pamiętać w czasie pokoju, by z jednej strony zachować pamięć o ofiarach, a z drugiej mieć świadomość, że każda wojna jest okrutna i pełna niewinnych ofiar.
Not. kóz