Przed 1 listopada premier Morawiecki zaskoczył Polaków decyzją o zamknięciu cmentarzy na trzy dni. Zaskoczenie było pełne, gdyż zostało wprowadzone zaledwie na kilka godzin przed zamknięciem bram. Zapewne jednak chodziło o element zaskoczenia, choć na premiera wylała się fala krytyki niezadowolenia
O tym, że cmentarze zostaną zamknięte mówiło się już przynajmniej od dwóch tygodni. Parafie rezygnowały z odprawiania na nekropoliach tradycyjnych mszy 1 i 2 listopada, by o jednej porze w jednym miejscu nie gromadziło się zbyt wiele osób. Im jednak było bliżej weekendu, tym mieszkańcy nabierali pewności, że cmentarze jednak pozostaną otwarte. W piątek zaskoczeni byli wszyscy.
Ogłoszenie o zamknięciu cmentarzy spowodowało, że wieczorem na nekropolie wyległy prawdziwe tłumy. Przygotowane już wcześniej przez służby komunalne znaki zdecydowano się odsłonić i ustawić we właściwą stronę, choć nie ma pewności, czy w takim trybie było można z chwili na chwilę zmienić w tej części organizację ruchu. Skołowani kierowcy mieli kłopot, aby dojechać we wcześniej upatrzone miejsce. Bywało nerwowo.
W ciągu kilku godzin średzki cmentarz odwiedziło mnóstwo ludzi. Ci, którzy nie zrobili tego we wcześniejsze dni, już po zmierzchu sprzątali groby najbliższych, układali kwiaty i zapalali znicze. W piątkowy wieczór przy ul. Nekielskiej w Środzie, podobnie jak na innych cmentarzach, zrobiło się jasno jak 1 i 2 listopada...
Decyzja o zamknięciu cmentarzy w takim trybie jest powszechnie krytykowana. Mieszkańcy zwracają uwagę, że gdyby została ogłoszona tydzień wcześniej, wszyscy zdążyliby bez problemu odwiedzić groby bliskich, uporządkować je i zapalić znicze. Bez nerwów. Udałoby się także uniknąć tłumów. A tak było niepotrzebnie nerwowo.
Wcześniejsze ogłoszenie zamknięcia cmentarzy dałoby także szansę przedsiębiorcom, przede wszystkim handlującym kwiatami i zniczami, do sprzedania swojego towaru. Przynajmniej większej jego części. A tak rząd, aby nieco osłabić krytykę zapowiada rekompensaty dla przedsiębiorców...
Tych ostatnich, którzy słusznie oczekują pomocy rządowej, będzie przybywać. Dziś na częściowym lockdownie cierpi cała branża gastronomiczna, weselna, rozrywkowa, fitness, sportowa, rekreacyjna i wiele innych. Być może wczoraj, już po zamknięciu tego wydania "Średzkiej", zapadły kolejne decyzje, które jeszcze mocniej zamknęły gospodarkę.
Sytuacja związana z covidem jest coraz trudniejsza. Problemy widać w zasadzie na każdym kroku. Na pytanie, jak długo to potrwa trzeba sobie jasno powiedzieć, że minimum kilka miesięcy.
W dzisiejszym wydaniu "Średzkiej" nie piszemy jednak tylko o sprawach dotyczących koronawirusa. Samorząd stara się realizować plany inwestycyjne, choć wiadomo, że tegoroczne przychody zostaną mocno nadwątlone. Ciekawy jestem, na ile straty zrekompensuje tarcza pomocowa dla samorządów. Przekonamy się o tym już niedługo. Niedługo też będzie wiadomo, jak bardzo ostrożnie do przyszłorocznego budżetu podejdą sami samorządowcy.
Zbigniew Król
zbigniew.krol@gazetasredzka.pl