Rozwijająca się epidemia Covid-19 staje się powodem wielu ograniczeń w życiu społecznym. W związku z wprowadzanymi przez rząd środkami zaradczymi, niestety cierpi wiele działów gospodarki. Branża fitness to jedna z tych, która restrykcje odczuła jako jedna z pierwszych
Ogłoszona w połowie października przez rząd decyzja, spotkała się z dużą krytyką. Na przestrzeni ostatnich kilku lat niezwykle popularne stało się prowadzenie zdrowego stylu życia, a siłownie, czy kluby fitness są dla wielu nieodłączną częścią życia bądź miejscem psychicznego restartu. Ich zamknięcie to zatem nie tylko straty dla właścicieli i pracowników, ale również klientów pragnących zaspokojenia potrzeb związanych ze zdrowiem zarówno fizycznym, jak i psychicznym.
Ostatnie miesiące dla pracowników klubów i siłowni były bardzo wymagające, przestrzeganie wymogów sanitarnych było warunkiem ich działalności. Oprócz - tradycyjnej już - dezynfekcji rąk, trenerzy musieli zwrócić uwagę na metraż użytkowanej powierzchni i pod nią dostosować liczbę użytkowników, ale również dezynfekcję sprzętu.
- W klubach fitness jest reżim sanitarny taki, jakiego nie spotkałem nigdzie indziej. Mamy płyny do dezynfekcji dłoni oraz po każdym użyciu dezynfekujemy sprzęt. Na teren klubu można wejść tylko w masce oraz wszystkie zajęcia sportowe są organizowane tak, by ludzie się nie mijali. W większości miejsc typu sklepy, markety można pomarzyć o takich standardach - zaznacza Maciej Mielcarek, trener personalny.


Trwająca niepewność
- Niewątpliwie branża fitness bardzo mocno cierpi obecnie. Wiele klubów i siłowni jest zamkniętych. Pozostałe prowadzą zajęcia zorganizowane i przygotowujące do zawodów. Powoduje to znacznie mniejszą liczbę uczęszczających, co z kolei sprawia, że kluby działają na granicy rentowności - mówi Rafał Jaśkowiak, trener personalny.
Według danych Polskiej Federacji Fitness, liczba zatrudnionych w tym segmencie sięga około 100 tys. osób. Zdecydowana większość została pozbawiona środków do życia. Na terenie naszego powiatu jest to bardzo rozwinięta dziedzina działalności, zatem problem jest realny i mamy z nim do czynienia również na naszym przysłowiowym „podwórku". Trenerzy personalni szukają najróżniejszych sposobów, aby zagwarantować sobie byt, a także spełnić absolutne minimum w zakresie potrzeb klientów. Treningi online, wydawanie e-book'ów, czy emitowanie webinerów w zakresie swoich kompetencji - to tylko przykładowe formy działania niektórych z pracowników tej branży po zawieszeniu działalności stacjonarnej. Należy jednak zaznaczyć, że nie wszyscy są gotowi do prowadzenia pracy internetowej, co kieruje takie osoby na skraj rentowności.
- Osoby, które dywersyfikują swój dochód całkiem dobrze sobie radzą. Wszyscy, którzy posiadali tylko jedno źródło dochodu - są teraz w ogromnych tarapatach. Niestety, drugą grupę stanowi większość trenerów - dopowiada R. Jaśkowiak.


Niezadowolenie klientów
Aktywność i świadomość społeczeństwa w zakresie aktywności fizycznej wzrosła na przestrzeni ostatnich lat w sposób niewiarygodny, co skutkowało dobrze rozwijającą się branżą fitness. Dla znacznej liczby korzystających z usług klubów czy siłowni decyzja rządu jest trudna do przyjęcia.
- Wielu ludzi jest bardzo zdziwionych decyzją o zamknięciu branży fitness, dla ogromnej liczby osób aktywność fizyczna stała się elementem życia codziennego, a zarazem jednym z najlepszych sposobów na utrzymanie zdrowia psychicznego - dodaje R. Jaśkowiak.
Ograniczenie funkcjonowania klubów, czy siłowni jest utrudnieniem dla dbających o kondycję fizyczną, ale również dla osób, którzy trenują w zakresie zaleceń lekarskich. - Sama zmiana funkcjonowania obiektów sportowych, nie oznacza by zamykać się na trenowanie choć w dużym stopniu je ogranicza. Mimo wciąż istniejącego zagrożenia Covid-19, warto, a wręcz trzeba się aktywizować i dotyczy to praktycznie wszystkich grup społecznych i wiekowych - mówi Piotr Zięty, średzianin działający aktywnie w środowisku sportowym.


Wsparcie nie takie pewne

Pierwsze wstrzymanie działalności branży fitness miało miejsce podczas wiosennej fali zachorowań; po przywróceniu funkcjonowania klubów i siłowni wielu klientów nie wróciło do treningów w takiej formie jak wcześniej, a liczba klientów była na dużo niższym poziomie, wiele miejsc świeciło pustkami. Każdy przybysz to dla pracowników branży pieniądz, który umożliwia codzienne życie oraz konieczny rozwój.
Brak odwiedzin jest równoznaczny ze spadkiem dochodów, rzeczą oczywistą powinno być jednak wspomożenie ze strony budżetu centralnego. - Od władz państwowych oczekuję jasnych informacji i komunikatów. Panuje chaos na ten moment i nikt nic nie umie powiedzieć. Nie ma realnego wsparcia dla przedsiębiorców oraz systemu pomocy. Mamy koszty stałe, które cały czas musimy ponosić, a branża fitness została "zamknięta" - dodaje M. Mielcarek.


Życie w trybie online
Zdalne nauczanie, zdalne zakupy, zdalne leczenie, w ostatnim czasie wiele dziedzin naszego życia przeniosło się do internetu, branża Fitness również znalazła w nim swoje miejsce - Naszą działalność w dużym stopniu przenosimy online. Mamy świetną społeczność i super klubowiczów, dlatego cały czas wspólnie działamy. W tym czasie szczególnie czujemy potrzebę prowadzenia treningów, gdyż te pobudzają endorfiny i działają pozytywnie na nasze samopoczucie. Dużo negatywnych rzeczy dzieje się w ostatnim czasie. Chcemy robić coś dobrego i zarażać aktywnością - mówi M. Mielcarek.
Branża fitness przechodzi przez bardzo trudny czas. Działalność klubów i siłowni jest możliwa na ściśle określonych zasadach, lecz nie zmienia to faktu, że wielu klientów zrezygnowało z uczestnictwa w treningach i zajęciach. Zdaje się, że właściciele i pracownicy tego segmentu oczekują - oprócz koniecznego wsparcia finansowego - również zasad sanitarnych, których zastosowanie zagwarantuje ciągłość działalności i bezpieczeństwo dla pracowników i korzystających. Decyzje w sprawie powstania owych przepisów należy jednak zostawić specjalistom z zakresu chorób zakaźnych.
Krzysztof Kubiak