Według Światowej Organizacji Zdrowia, do 2030 roku depresja będzie najczęściej występującą chorobą na świecie. Pacjentów w gabinetach psychologów ciągle przybywa. Z psychologiem Kingą Pawlak rozmawia Krzysztof Kubiak
Krzysztof Kubiak - Z jakimi problemami przychodzą do pani pacjenci?
Kinga Pawlak - To są najróżniejsze trudności. W ostatnim czasie bardzo często są to różnego rodzaju zaburzenia lękowe, niepokój, trudności relacyjne, obniżony nastrój, czy zaburzenia odżywiania u młodzieży. Przychodzą też osoby, u których zdiagnozowano depresję lub które generalnie nie są zadowolone ze swojego życia, relacji społecznych czy zawodowych. Z drugiej strony przychodzą osoby, które są zainteresowane samorozwojem.
Czyli nie tylko problemy, ale również rozwój osobisty.
Dokładnie! Przychodzą osoby, które chcą lepiej radzić sobie w pracy, nauczyć się zarządzania stresem czy lepiej radzić sobie z kryzysami. Współpracuję również ze sportowcami. Jest to ogromna zmiana i przejaw świadomego podejścia do profesjonalnego sportu. Przygotowanie sportowca do rywalizacji nie tylko od strony fizycznej, ale i mentalnej. Coraz częściej przychodzą również osoby, które pracują w biznesie i np. chciałby wzmocnić kompetencje przywódcze czy odkryć swoje zasoby.
Zatrzymajmy się przy osobach, które przychodzą do pani gabinetu z trudnościami takimi jak np. depresja czy zaburzenia lękowe. Co to są za osoby?
Bywa, że są to osoby, które bardzo dobrze funkcjonują zawodowo i społecznie. Mogą to być osoby, które na co dzień pokazują maskę uśmiechu, bardzo rzetelnie wykonują swoje obowiązki zawodowe, wydają się zadowolone, a wewnętrznie niemiłosiernie cierpią. W końcu depresja ma różne twarze i może przejawiać zróżnicowane symptomy od przytłaczającego smutku, rozdrażnienia, bólu fizycznego czy wycofania społecznego do autoagresji. To wcale nie jest takie oczywiste.
Żyjemy w ciągłym biegu i świecie nowych mediów takich jak Facebook czy Instagram. Tam mamy mnóstwo znajomych. Tylko często to nie są żywe relacje. Czy to nie jest tak, że dla wielu tych zaburzeń wspólnym mianownikiem jest po prostu samotność?
Jak najbardziej. Dzisiaj jesteśmy otoczeni mediami społecznościowymi i „przyjaciółmi z sieci". Brakuje nam autentycznych relacji, kiedy to mamy poczucie, że możemy na kogoś liczyć. Poczucie wsparcia społecznego jest niezwykle ważne nie tylko dla osób dorosłych, ale także dla nastolatków. Oni często większość dnia spędzają przed komputerem, nie spotykają się, a rodzice są zapracowani i brakuje bliskości w rodzinach. Obecnie coraz częściej dostrzegam problem samookaleczania wśród nastolatków, które wynikają z nieumiejętności regulowania swoich emocji i braku bliskości.
Samookaleczenia są naprawdę tak dużym problemem?
Niestety tak. Skala tego zjawiska jest ogromna, a nastolatki uczą się od siebie wzajemnie, że jest to sposób na ból psychiczny, samotność lub zbyt intensywne emocje, ponieważ nie mają możliwości w środowisku społecznym nauczyć się regulowania tych emocji.
Skąd się biorą zatem problemy zdrowia psychicznego?
Nie możemy mówić o pojedynczych przyczynach. Mogą to być trudne doświadczenia osobiste, negatywny, utrwalony sposób myślenia, brak wsparcia, utrata nadziei czy w końcu cechy osobowościowe, jak np. neurotyczność. W depresji mówimy np. o tzw. triadzie depresyjnej, czyli występowaniu negatywnych myśl o sobie, o świecie i o przyszłości. Proszę sobie wyobrazić, jakie to przytłaczające i katastroficzne. Powodem trudności psychicznych może być również chroniczny stres czy zdarzenie traumatyczne.
Czy nastąpił w ostatnich latach wzrost zapotrzebowania na pomoc psychologiczną? Jakie są pani obserwacje?
Z mojej perspektywy nastąpił wyraźny wzrost. Wydaje mi się, że powoli nasze społeczeństwo przestaje myśleć: „dam sobie radę samemu!". Ludzie chętniej sięgają po pomoc specjalistów. Mamy naprawdę sporo pracy.
Na wizytę, u psychologa trzeba czekać od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy - takiego na NFZ. Na terapię prywatną nie stać każdego. Co musi się zmienić w tym systemie, aby o pomoc psychologiczną było łatwiej?
Zdecydowanie jest potrzeba większej dostępności szczególnie w małych miastach do opieki psychologicznej. Na wizytę również w gabinecie prywatnym trzeba czekać nawet 3-4 miesiące. Brakuje specjalistów i grup wsparcia. W celu przyspieszenia procesu należałoby zrezygnować ze skierowania do psychologa, które wciąż jest konieczne. Lekarz POZ to pierwsza osoba do kontaktu z pacjentem. Być może dobrym pomysłem byłoby, żeby placówki POZ miały dostęp do narzędzi przesiewowych np. do diagnozy depresji. Tam też pacjent mógłby zasięgnąć porady gdzie się udać, zadzwonić w razie konieczności.
Jesień to okres dosyć mocno depresyjny. Łatwo wpaść w wewnętrzną stagnację. Jak nie ulec jesiennej szarości, jak ją dobrze przeżyć?
Dobrze jest zadbać o swój wewnętrzny dobrostan i samorozwój. Istotne jest budowanie pozytywnych, trwałych i ciepłych relacji z innymi. Równie ważna jest akceptacja siebie, poczucie celu i sensu w życiu. Na jesienną chandrę polecam spacery i dobre spotkania z przyjaciółmi.