Do dramatycznych wydarzeń związanych z orzeczonym przez sąd przymusowym wydaniem 5-letniej dziewczynki doszło w grudniu w Środzie. Sąd zdecydował, że Elena ma wrócić do Włoch do swojego ojca. Ojciec próbuje wyegzekwować to prawo, a na filmie opublikowanym w internecie można zobaczyć przerażające sceny, jak stara się wyrwać dziecko z rąk jej matki, swojej byłej partnerki
Na oddanie córki nie godzi się matka dziewczynki - Eliza Rzun. Średzianka coraz bardziej martwi się o bezpieczeństwo swoje i swojego dziecka. Dziewczynka chce zostać z matką w Polsce. Nie chce wracać do ojca do Włoch i coraz bardziej się boi.

Uciekła z córką
Sprawę opisywaliśmy kilkakrotnie w ubiegłym roku. Przypomnijmy, że Polka i Włoch poznali się kilka lat temu we Włoszech. Potem zamieszkali razem w Polsce i tutaj urodziła się Elena. W 2017 roku Eliza i Davide wraz ze swoją córką zamieszkali w Rzymie. Eliza pracowała w sklepie kuzyna ojca Davide. Ojciec dziecka nie pracował. Eliza mówiła nam w ubiegłym roku, że mimo iż był prawie przez cały czas w domu, nie zajmował się córką. Dzieckiem najczęściej opiekowała się babcia mężczyzny, czyli prababcia Eleny.
Między parą zaczęło się coraz poważniej psuć. Na przełomie listopada i grudnia 2018 do Rzymu przyleciała rodzina Polki. Wtedy doszło do jednej z pierwszych scysji, bo mężczyzna miał stwierdzić, że ktoś ukradł mu lub zniszczył coś z jego pokoju. Potem, według mieszkanki Środy, miało dojść do kolejnego incydentu, a ona zaczęła się bać o siebie i córkę.
Średzianka szukała pomocy w Ambasadzie Polskiej w Rzymie, a w końcu zdecydowała się wyjechać z córką do Polski. W maju 2019 roku kobieta wynajęła prawnika i złożyła do sądu w Środzie wniosek o ustalenie miejsca stałego pobytu dla córki oraz ograniczenie praw rodzicielskich dla ojca Eleny. Ojciec dziewczynki kilka miesięcy później złożył odwrotny podobny wniosek do sądu w Rzymie. Ale sąd we Włoszech zdecydował zawiesić postępowanie do czasu podjęcia decyzji przez sąd w Środzie.

Sąd decyduje
Rok temu, w styczniu 2020 roku, Sąd Okręgowy w Poznaniu w ramach postępowania z tzw. Konwencji Haskiej uznał, że kobieta nie mogła wywieź córki z Włoch. Nakazał jej powrót do kraju ojca. Eliza Rzun zaskarżyła postanowienie, ale 24 kwietnia 2020 roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu odrzucił skargę średzianki Elizy Rzun na wyrok Sądu Okręgowego. To oznaczało, że na tym etapie wyrok jest ostateczny.
Sądy w przypadku Konwencji Haskiej nie badają niestety, gdzie dziecku będzie lepiej, z kim jest związane emocjonalnie. Liczy się tylko to, czy dziecko zostało wywiezione za wiedzą i zgodą obojga rodziców.
Matka dziewczynki nie zgadzała się z wyrokiem i zapowiadała wniesienie kasacji lub złożenie skargi nadzwyczajnej. Już wcześniej zapowiadała, że nie odda córki i zrobi wszystko, aby została w Polsce, gdzie czuje się dobrze. To Środa jest jej domem. Ma tutaj nie tylko matkę, ale i całą rodzinę z jej strony. Dziewczynka, co podkreślała jej mama, mówi w zasadzie tylko po polsku.
- Córka jest bezpieczna do momentu otwarcia granic. Prawdopodobnie mój były partner wniesie później o przymusowe wydanie dziecka, bo ja jej nie oddam dobrowolnie. Do Włoch nie zamierzam też nigdy już wrócić - deklarowała w maju ubiegłego roku Eliza Rzun.
Skargę kasacyjną wniósł Rzecznik Praw Dziecka, zdaniem którego zagrożone są nie tylko podstawowe potrzeby dziecka, ale także jego bezpieczeństwo.

Przymusowe odebranie dziecka
Ojciec dziecka już w sierpniu 2020 roku wniósł do sądu o przymusowe odebranie dziecka. Takie prawo otrzymał w październiku. Już trzykrotnie starał się o zgodę sądu wyegzekwować.
Do mieszkania w Środzie, gdzie mieszka Eliza Rzun ze swoją córką wchodził z kuratorem i policją. Za pierwszym razem dziewczynka absolutnie nie chciała do niego podejść podczas godzinnej wizyty i w końcu zrezygnował. Za drugim razem nie zastał nikogo w domu. Wreszcie 9 grudnia ubiegłego roku doszło do najbardziej dramatycznych scen.
Włoch pojawił się w mieszkaniu w asyście kuratora i policji. Dziewczynka nie chciała iść z ojcem. Wtuliła się w swoją mamę błagając ją o pomoc. Mężczyzna próbował ją wyrwać siłą, czego efektem były siniaki i wybroczyny na ciele Eleny... Ta próba zabrania dziecka znów skończyła się niczym.
- Moja córka nie chce pojechać do Włoch ze swoim ojcem. Boi się go, a po ostatnich wydarzeniach nie chce się do niego zbliżać. Musiałam jej zapewnić pomoc psychologa, bo bardzo źle sypia, jest nerwowa, zalękniona. Zresztą trudno się temu dziwić - mówi Eliza Rzun.
Dziewczynka nie chodzi też obecnie do przedszkola. - Obawiam się, że mój były partner może chcieć ją podstępem wywieźć. Boję się o bezpieczeństwo swoje i córki. Boję się o nasze życie - mówi nam średzianka.
Sprawę ostatnio opisał „Super Express". Dziennik na swoim portalu opublikował nagranie z ostatniej próby odebrania dziewczynki przez ojca. Wcześniej sprawą zajmowała się m.in. Elżbieta Jaworowicz w swoim programie „Sprawa dla reportera". Eliza Rzun zwracała się o pomoc także do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Na razie wszystkie starania nie przynoszą skutku.
„Jak napisali potem kuratorzy w piśmie do sądu dziewczynka po wszystkim miała na klatce piersiowej wybroczyny. Ale siniaki to nie wszystko. Psycholog i psychiatra, u którego pojawiła się Elenka nie mają wątpliwości, że zagrożone zostało dobro dziecka. Elena poczuła się zagrożona, zareagowała lękowo. Teraz boi się sama spać. Gdy słyszy obce głosy, jest przerażona. Boi się, że ktoś ją zabierze ukochanej mamusi" - pisał w ubiegłym tygodniu „Super Express".
(kóz)