Przejawów normalności w naszym życiu jest chyba coraz więcej. Fryzjerzy powinni chyba pracować 24 godziny na dobę, bo takie jest zapotrzebowanie na ich usługi, ale z kolei branża gastronomiczna, czy też oświata mają się zdecydowanie gorzej. Restauracje i kawiarnie na razie są puste, a rodzice ciągle raczej niechętnie posyłają swoje dzieci do przedszkoli
Do stanu normalności potrzeba nam jeszcze bardzo dużo. Wszyscy czekamy na luzowanie w obowiązku noszenia maseczek, a także mniej rygorystyczne podejście do statystycznego metrażu przypadającego na jedną osobę. Dobre statystyki coraz bardziej poprawiają nam humor i raczej uśmiechu nie gaszą przestrogi, że może być gorzej i wszystko może się zmienić. Pandemia wydaje się tracić swój rozpęd.
W dzisiejszej "Gazecie Średzkiej" to jednak nie kwestie dotyczące koronawirusa wybijają się na pierwszy plan. Szeroko piszemy o porzuceniu w lesie czterech małych kotków, uwięzionych w workach, a także o problemach dotyczących selekcji odpadów w zabudowie wielorodzinnej.
Bestialstwo, jakim było porzucenie w lesie, w worku, czterech małych kotków, nie powinno się wydarzyć, a pewnie wydarza się od czasu do czasu, tylko nie staje się wiadomością medialną. W niedzielę zwierzątka miały fart, bo zostały znalezione przez przypadkową rodzinę, która pojechała do lasu na spacer. Gdyby sprawca tego czynu został znaleziony, to bez wątpienia poniósłby surowe sankcje karne. Tak jednak zapewne się nie stanie.
W dużej mierze takie i podobne wydarzenia mają miejsce z powodu słabości naszej edukacji. Właściciele kotów za małą wagę przywiązują do sterylizacji, a potem, kiedy pojawiają się małe kotki, nie wiedzą co z nimi zrobić i skazują na zagładę, często w cierpieniu. Tymczasem już w szkole powinna być prowadzona ścieżka edukacyjna, która pozwoli nad tymi problemami panować. Posiadanie zwierzęcia to przede wszystkim obowiązek. Z miłości, ale jednak obowiązek.
Jeśli segregacja odpadów w zabudowie wielorodzinnej w Środzie będzie wyglądała tak jak obecnie, mieszkańcy muszą się liczyć z opłatami karnymi. To w zasadzie jest przesądzone. Co ciekawe, lepiej segregują mieszkańcy starych osiedli niż nowych. Może to wynikać z tego, że na nowych osiedlach mieszkają osoby młodsze, które do segregacji przykładają mniejszą wagę, a może po prostu są gotowi płacić więcej, byle tylko nie mieć problemu.
Tak to jednak nie działa. Segregacja odpadów dotyczy wszystkich. Nie ma obecnie już stawki za odpady segregowane i niesegregowane. Jest tylko opłata karna, której naliczenie poprzedza postępowanie i decyzja administracyjna.
W Środzie opłata karna nie jest w sumie tak wysoka, bo oznacza, że od osoby zamiast 24 zł zapłacimy 48 zł. Pamiętajmy, że Rada Miejska zdecydowała się na najniższy możliwy wymiar kary, bo mogła ona wynosić nawet 96 zł...
We wszystkim tym nie ma wielkiej filozofii. System wymaga od nas segregacji śmieci. I mieszkając we wspólnotach musimy pamiętać, że nie segregując, na karę narażamy nie tylko siebie i swoją rodzinę, ale także wszystkich mieszkańców bloku.
Zbigniew Król
zbigniew.krol@gazetasredzka.pl