NOWE MIASTO NAD WARTĄ. Takiej burzy dawno nie było. Zerwane dachy, drzewa na drogach, połamane słupy energetyczne

Zalane mieszkania i piwnice, połamane drzewa, zerwane linie energetyczne. Strażacy przez cały czas usuwają skutki burzy. W nocy z piątku na sobotę, z 11 na 12 sierpnia przez Polskę przetoczyły się gwałtowne burze, przed którymi ostrzegali synoptycy. W Gminie Nowe Miasto nad Wartą zaczęło grzmieć około godziny 19.30. Silne opady deszczu i porywisty wiatr sprawiły sporo problemów.
Strażacy interweniowali całą noc z piątku na sobotę i w dalszym ciągu usuwają skutki nawałnicy, której nie pamiętają nawet najstarsi mieszkańcy. Dopiero światło dzienne odkryło rozmiar zniszczeń w sobotę 12 sierpnia.
W głównej mierze to zalania: wypompowywanie wody z piwnic, garaży, zalanych mieszkań. Oczywiście są też połamane gałęzie drzew, powyrywane drzewa z korzeniami, połamane drzewa w lasach, zniszczone całe lasy, zerwane dachy na budynkach mieszkalnych i gospodarczych, zawalone stodoły oraz budynki z inwentarzem i budynki gospodarcze. Nie obyło się bez połamanych betonowych słupów energetycznych oraz zerwanych linii energetycznych. Było i wciąż pozostaje dużo zniszczeń, a niektórzy mieszkańcy do dziś nie mają prądu.
Jak mówią mieszkańcy Kruczyna, to była jak trąba powietrzna. „To, co się działo, było straszne, cały dobytek legł w gruzach zaledwie w 5 sekund, a rodzice 40 lat na to pracowali, mury zaczęły się walić, sypały się jak karty". Podobnie mówią dla „Średzkiej" mieszkańcy Radlińca, którzy byli świadkami całkowitego zniszczenia swych budynków gospodarczych, sprzętu rolniczego i płodów rolnych.
- To było nie do opisania - mówi sołtys Szypłowa Jarosław Stawicki, który opowiada o uszkodzonych domach, budynkach gospodarczych, garażach i remizie. - Również na świetlicy zerwało dach, a pół roku temu był tam zakładany nowy dach. Niestety zerwało go, szczyt wleciał do środka, a płyty z dachu poleciały do sąsiada, rozwalając budynek gospodarczy - dodaje sołtys Stawicki.
Jak mówi dla „Gazety Średzkiej" wójt Aleksander Podemski, skala zniszczeń jest ogromna, niewyobrażalna. - W pierwszej kolejności musimy pomóc rodzinom, które straciły dach nad głową, rodzinom, które poniosły największą stratę. Dopiero w dalszej kolejności zaczniemy stopniowo „sprzątać" gminę, poszczególne miejscowości. To coś strasznego, co dotknęło naszą gminę, praktycznie nie ma miejscowości, której nie dotknęła ta straszna nawałnica, powodując ogromne zniszczenia - mówi nowomiejski włodarz.
Ze względu na skalę nagromadzenia drzew złamanych, z naderwanym systemem korzeniowych i zawieszonych, przebywanie na wskazanym terenie stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia - informuje komunikat, ogłoszony przez nadleśniczego Nadleśnictwa Jarocin, który wprowadził od dnia 12 sierpnia 2017 roku do odwołania okresowy zakaz wstępu do lasu na terenie Nadleśnictwa Jarocin (tj. na terenie leśnictw Czeszewo, Rozmarynów, Sarnice, Spławik, Cielcza, Góra, Potarzyca, Tarce, Tumidaj, Boguszyn, Lubonieczek, Małoszki, Murzynówko, Radliniec) z powodu zniszczenia oraz znacznego uszkodzenia drzewostanów, spowodowanego huraganem.
(tom)