Magik Markus, czyli Krzysztof Markiewicz
światowej sławy iluzjonista, który w sobotę wystąpi w Zaniemyślu

Impreza w Zaniemyślu, gdzie wystąpię w Gminnym Ośrodku Kultury, nazywa się Magiczny Dzień Kobiet, więc będę czarował i oczarowywał panie.
Zawsze mam przysłowiowego asa w rękawie. Nie chcę też do końca zdradzać, co pokażę, ale część informacji pojawi się pewnie w reklamie, więc zdradzę, że wybiorę sobie jedną z pań i przetnę ją na pół elektryczna piłą.
To jest jak najbardziej bezpieczne. Całość jest w formie Comedy Magic Show, czyli panie powinny boleć brzuchy ze śmiechu, a nie z przecinania. Ten numer w moim wykonaniu jest wyjątkowo zabawny, bo też tak go pokazuję. Od początku miałem pomysł na ten trik - w takim krzywym zwierciadle z różnymi podtekstami. Chociaż na niektórych imprezach pokazywałem go jako spektakularny.
Ten sam trik pokazywać na różne sposoby. Np. kiedy ktoś zamawia nas w okolicach Halloween, numer ten wygląda zupełnie inaczej i sprawia wrażenie niebezpiecznego, a wszystko po to, aby stworzyć klimat horroru, chociaż na koniec i tak wszyscy śmieją się z finału.
W Zaniemyślu będzie dużo zabawy. Przedmioty będą znikały i pojawiały się, będę czytał w myślach, wykorzystam troszkę hipnozy scenicznej na wesoło i pokażę, jak oszukuje się ludzki umysł, ale i jakie są jego możliwości. Połączenie światła, odpowiedniej muzyki i magiczna atmosfera tego wyjątkowego dnia, Dnia Kobiet spowoduje, że panie przeniosą się w prawdziwy świat magii.
Pokażę również lewitację. Moja asystentka Arashi będzie lewitować dokładnie 167 cm nad ziemią.
Moje pokazy to zdecydowanie iluzja. Jako biegły udowadniam, że to tylko lub aż iluzja, że wszystko jest wytłumaczalne naukowo. Jestem iluzjonistą, a nie magikiem. Używam pseudonimu Magik Markus, gdzie określenie magik ma być przekorne lub magiczne, aby kojarzyło się z magią. Ubieram się jak tradycyjni magicy z XIX wieku. Występuję we fraku, z cylindrem na głowie i stąd magik bardziej pasuje do moich trików na scenie. Poza tym wykonuje je tak, że publiczność zastanawia się czy to nie magia.
Jestem jedynym na świecie biegłym sądowym ekspertem w dziedzinie sztuki iluzji. Łączę pracę dla sądów z pokazami iluzji na wesoło. Kiedy dochodzi do oszustwa z wykorzystaniem manipulacji zręcznościowej sądy, zanim skażą oskarżonego, muszą mieć pewność i to ponad wszelką wątpliwość, że oskarżony dopuścił się czynu karalnego. Ja oceniam materiał z postępowania przygotowawczego np. film, czy doszło do manipulacji zręcznościowej, np. w grze w „trzy kubki" i czy oskarżony dał możliwość wygrania pokrzywdzonemu czy też nie. Jeśli osoba ta nie miała możliwości wygrania, a on wpłynął manipulacją na wynik gry, mamy do czynienia z przestępstwem oszustwa zagrożonym karą pozbawienia wolności do lat ośmiu.
Dla przykładu była też sprawa, gdzie mężczyzna chciał wyłudzić pieniądze z banku wykorzystując elementy hipnozy. Został złapany, jako biegły stwierdziłem najpierw, czy to w ogóle możliwe, a później wkroczyli biegli psychiatrzy.