Ponoć niektórzy fryzjerzy w Polsce zaczęli pracę w poniedziałek tuż po północy, a klienci, czekając na ich usługi od dwóch miesięcy, zdecydowali się nawet na nocne godziny przyjęcia. W Środzie i powiecie nocnych dyżurów chyba nie było, ale fryzjerzy od poniedziałkowego poranka pracują po kilkanaście godzin dziennie i przeżywają prawdziwy najazd klientów
Z rozmów z fryzjerami wynika, że u części z nich wolne terminy na najbliższy miesiąc skończyły się po kilku godzinach od podania przez premiera informacji, że od poniedziałku fryzjerzy i kosmetyczki będą mogli wrócić do pracy. Premier o decyzji poinformował w środę, tuż przed zamknięciem poprzedniego wydania "Gazety Średzkiej".
Na taką informację fryzjerzy i kosmetyczki, jak i ich klienci czekali z wielką niecierpliwością. Ci pierwsi przeżywali bardzo trudne chwile nie mogąc pracować, ci drudzy po prostu chcieli jak najszybciej zadbać o swój wygląd. W środę telefony, komunikatory do fryzjerów i kosmetyczek rozgrzały się więc do czerwoności. Szybko okazało się, że aby dostać się do fachowca będzie trzeba zaczekać czasami nie kilka dni, ale nawet kilka tygodni.
W poniedziałek od rana fryzjerzy i kosmetyczki mogli już zacząć pracę. Obowiązuje ich jednak rygor sanitarny, co oznacza, że na razie nie będzie tam tak komfortowo jak przed pandemią. Zanim więc otworzyli swoje zakłady najpierw musieli je dostosować do wymogów podanych przez Główny Inspektorat Sanitarny, który wytyczne przygotował razem z Ministerstwem Rozwoju.
Zgodnie z wytycznymi, klient powinien umawiać się na wizytę z wyprzedzeniem telefonicznie, mailowo, czy też przez media społecznościowe. Dzień przed wizytą personel powinien skontaktować się z klientem w celu jej potwierdzenia. W trakcie rozmowy powinien zostać poinformowany, że nie może stawić się w salonie, gdy: występują u niego objawy wskazujące na chorobę zakaźną, jest w trakcie odbywania obowiązkowej izolacji lub kwarantanny, zamieszkuje z osobą, która jest poddana obowiązkowej izolacji lub kwarantannie albo w ciągu tygodnia miał kontakt z osobą podejrzaną o zakażenie, zachorowanie lub skierowaną do izolacji.
W salonach liczba przebywających tam osób powinna zostać ograniczona do minimum. W salonach kosmetycznych i fryzjerskich przebywać mogą więc wyłącznie pracownicy i klienci. Poczekalnie zostały wyłączone z użytku. Oznacza to, że jeśli na umówioną wizytę przyjdzie się przed czasem, będzie trzeba poczekać przed drzwiami.
W wytycznych zalecono również rezygnację z serwowania napojów klientom, a także ograniczenie wystroju gabinetu do minimum i pozostawienie, w miarę możliwości, jak największej ilości powierzchni możliwych i szybkich do zdezynfekowania.
Zarówno pracownicy salonów fryzjerskich, jak i kosmetycznych w czasie wykonywania usług powinni nosić maseczki i rękawiczki. Również klient w czasie wizyty w salonie - jeśli jest to możliwe, ze względu na rodzaj wykonywanego zabiegu - powinien nosić osłonę nosa i ust oraz rękawice ochronne.
Stanowiska pracy w salonach powinny znajdować się od siebie w odległości 2 metrów. Każde z nich po wykonaniu usługi powinno zostać sprzątnięte i zdezynfekowane - dotyczy to nie tylko narzędzi, ale też wszelkich powierzchni, których mógł dotykać klient, czyli także klamek, poręczy, oparć krzeseł i innych.
Do personelu salonów wystosowano zalecenie, by - mimo noszenia rękawic - także myli jak najczęściej ręce. W wytycznych zasugerowano też, by - jeśli to możliwe - używać jak najwięcej narzędzi i produktów jednorazowego użytku. W przypadku wielorazowych ręczników powinny być prane po każdym kliencie w temperaturze 60 stopni. W przypadku peleryn mogą one być prane lub dezynfekowane.
W wytycznych wyłącznie dla salonów kosmetycznych zapisano, że w przypadku braku możliwości zapewnienia dwumetrowej odległości pomiędzy stanowiskami pracy, zalecane jest zainstalowanie pomiędzy nimi tzw. ekranów ochronnych (przepierzenia, ścianki). Takie rozwiązanie sugerowane jest również na stanowiskach manicure, w celu oddzielenia personelu od klienta. Przepierzenie powinno umożliwić przełożenie rąk.
W salonach trzeba się także liczyć z nieco wyższymi cenami usług. Fryzjerzy i kosmetyczki muszą bowiem ponosić znacznie większe koszty związane z utrzymaniem rygoru sanitarnego. Zakup maseczek i rękawiczek nie tylko dla siebie, ale także dla klientów, płynów do dezynfekcji i innych środków ochrony po prostu kosztuje.
(kóz)