Kolejny przypadek postrzelenia kota w Środzie. Prawdopodobnie w sobotę, w rejonie ulicy Witosa, nieznany człowiek dwa razy celnie strzelał do zwierzęcia. Nie wiadomo, czy kot przeżyje
Kot wabi się Kotek i ma 10 lat. Jak opowiada jego właścicielka, rzadko ruszał się poza posesję, na której mieszka, a jeśli już to niedaleko. Dlatego z bardzo dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że "myśliwy" mieszka właśnie w rejonie ulicy Witosa.
Kot w niedzielę nie przyszedł na śniadanie. Dopiero później, w ciągu dnia, właścicielka zauważyła go, jak leży na drewnie przy domu. Myślała, że odpoczywa i wygrzewa się. Jednak kot dogorywał.
Weterynarz po wykonaniu zdjęcia RTG potwierdził, że Kotek został dwukrotnie postrzelony z wiatrówki. W jego ciele znajdują się dwa pociski śrutowe. Zwierzę próbowało uciekać i zapewne wtedy mogło zostać jeszcze potrącone przez samochód.
Nie wiadomo, co będzie z Kotkiem. We wtorek był podłączony do kroplówki, ale nie chciał samodzielnie jeść i pić.
Właścicielka kota zgłosiła sprawę na policję. Ale dzielnicowy od razu wyjaśnił, że aby komuś postawić zarzuty, trzeba byłoby go złapać na gorącym uczynku.
Przypomnijmy, że to kolejny przykład bestialstwa. Dwa tygodnie temu opisywaliśmy sprawę postrzelenia kota Cyryla w centrum miasta. Kot któregoś dnia zniknął z posesji i nie było go 4 dni, co do tej pory praktycznie mu się nie zdarzało. Zwierzę jednak wróciło. Ale było wycieńczone, a jego właściciel zauważył, że w okolicach biodra kot ma sporą ranę. W Przychodni Weterynaryjnej dla Małych Zwierząt w Środzie okazało się, że kot ma w ciele śrut. Ktoś strzelał do niego z wiatrówki.
Ustawa o ochronie zwierząt mówi, że kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Tej samej karze podlega ten, kto znęca się nad zwierzęciem. Jeżeli natomiast sprawca takiego czynu działa ze szczególnym okrucieństwem podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
- Niestety, podobnych przypadków odnotowujemy coraz więcej - mówił średzkiej lekarz weterynarii Paweł Skarżyński. - Ludzie strzelają nie tylko do kotów, ale także do psów. Jakiś czas temu operowałem kota przywiezionego z Kórnika, który miał w sobie osiem ładunków śrutu. W Środzie mieliśmy przypadek kota z okolic ulicy Górki, który także stał się ruchomym celem. Nie przeżył.
My apelujemy o zgłaszanie takich przypadków zarówno do nas, jak i do policji oraz straży miejskiej.
(kóz)