W ubiegłą środę w kilku lokalizacjach na terenie Środy wynajęta firma wraz z strażnikami miejskimi sprawdzała przy użyciu drona ze specjalnym czujnikiem Nosacz2 jakość dymu wydobywającego się z kominów. Sprawdzono w sumie 38 punktów w różnych rejonach, ale nie udało się stwierdzić żadnych poważniejszych przekroczeń. Niewielkie przekroczenia stwierdzono tylko w trzech punktach
Straż Miejska w Środzie zdecydowała się skorzystać z pomocy specjalistycznej firmy z Gliwic na wniosek komisji kultury i nazewnictwa. O kontrole wnioskowało także wielu mieszkańców, zwracając na ciążący nad miastem w okresie grzewczym niebezpieczny smog.
Korzystając ze specjalnego drona firma sprawdziła, co wydobywa się z kominów w rejonie ulic Mickiewicza, Kosynierów, Tuwima, Sienkiewicza oraz Prądzyńskiego, Głowackiego, a także Szlafroka i okolic. Kontrole zaczęły się około godz. 14:30 i były kontynuowane po zmierzchu.
Dron podlatywał do komina, a czujnik rejestrował, co się z niego wydobywa. Pracownicy firmy mogli na bieżąco obserwować na tablecie, czy pojawiają się jakieś przekroczenia.
- Drobne nieprawidłowości stwierdzono tylko w trzech przypadkach. Za każdym razem strażnicy wchodzili do domów i sprawdzali w kotłowniach, czym palą mieszkańcy. Ale nie znajdowali niczego nieprawidłowego - mówi komendant Straży Miejskiej w Środzie Dariusz Czubaj. - Wynajęci specjaliści mówili nam, że nieprawidłowość mogła być wynikiem wykorzystania jako rozpałki gazety z nadrukiem z farby drukarskiej.
Badaniem został objęty w sumie obszar około 10 km kw. Kosztowało to 4,8 tys. zł.
- Raczej potwierdziło się to, co przypuszczaliśmy, czyli to że mieszkańcy jednak nie palą w piecach śmieci. Być może palą kiepskim węglem, ale jest to zgodne z prawem. Za smog mogą też odpowiadać przestarzałe piece - mówi komendant.
(kóz)