Pięć drzew miało zostać wyciętych przy okazji modernizacji ulic Szpitalnej i Kegla. Jednak zaprotestowali mieszkańcy, którzy bez tych drzew nie wyobrażali sobie ulicy, przy której mieszkają od lat. Napisali w tej sprawie prośbę do burmistrza, a potem - już w sobotę - zablokowali pracę pilarzy, którzy nie znali nowych ustaleń wstrzymujących likwidację drzew
Tydzień temu Zakład Drogowo - Transportowy Sławomir Begier z Nekli rozpoczął modernizację części ulicy Szpitalnej i Kegla. Za kwotę 325 tys. zł zostanie tam wymieniona nawierzchnia, krawężniki i chodniki, a także będą wybudowane zatoki parkingowe, takie same jak istniejące na ulicy Kościuszki (w części od ulicy 20 Października do Kilińskiego). Do ich budowy wykorzystana zostanie kostka granitowa pochodząca z rozbiórki placu starego dworca PKS przy ul. Paderewskiego. Jezdnia zostanie sfrezowana, a następnie zostanie na niej położony nowy dywanik asfaltowy. W sumie inwestycja obejmuje 220 m drogi.
Zgodnie z planem, miało tutaj powstać w sumie 11 miejsc parkingowych. Aby było to możliwe, Urząd Miejski zaplanował wycinkę 5 lip... Niektóre drzewa mają po 20 - 30 lat, niektóre będą starsze.
Mieszkańców zaniepokoił jednak fakt zapowiadanej wycinki drzew. Dowiedzieli się o tym w zasadzie dopiero wtedy, gdy rozpoczęła się inwestycja, a na drzewach pojawiły się namalowane pomarańczową farbą oznakowania, że drzewa są do likwidacji. Zwróciła na to uwagę koleżanka mieszkającej tam kobiety.
W sumie miało zostać usuniętych 6 drzew, w tym kilka wiekowych lip. - Nie wiedzieliśmy, że modernizacja ulicy pociągnie za sobą wycinkę drzew. Mimo że po drugiej stronie jest park, jesteśmy bardzo przywiązani do drzew, które rosną po naszej stronie jezdni. Wiele z nich sami podlewaliśmy i dbaliśmy o nie, było nam przykro, kiedy młode drzewa ktoś łamał. Przetrwały te najsilniejsze, tym bardziej nie moglibyśmy się pogodzić z sytuacją, w której nie zrobilibyśmy nic, aby je ocalić - opowiada mieszkanka tej ulicy Anna Przybylska.
Mieszkańcy mają do drzew stosunek pozytywnie sentymentalny. Dlatego też jeszcze w piątek zdecydowali się napisać prośbę do burmistrza. Prosili, aby drzewa ocalić. Pod prośbą podpisało się 18 osób, nie tylko mieszkańców ulicy Kegla, ale także ich znajomych i przyjaciół.
"Gazeta Średzka" także w piątek pytała burmistrza o drzewa przy ul. Kegla. Burmistrz zapewnił nas wówczas, że będzie zmiana decyzji i wycięta zostanie tylko lipa, która jest pochylona i wchodzi w oś jezdni oraz druga, która ma dwa pnie. Mieszkańcy przekonali jednak burmistrza Piotra Mielocha, aby zmienił zdanie także w stosunku do tych dwóch drzew.
W sobotę mieszkańcy byli jednak czujni. Na miejsce przyjechała bowiem ekipa pilarzy, gotowa do usunięcia drzew. Mieszkańcy przekazali im wiadomość, że jest zmiana decyzji. Pilarze, po konsultacji z głównym wykonawcą inwestycji, nie tknęli drzew.
- Jesteśmy bardzo wdzięczni burmistrzowi za zmianę decyzji. To dla nas bardzo ważne. Cieszymy się, że drzewa zostają. Oczywiście wiemy, że potrzeba nowych miejsc parkingowych, ale nie chcielibyśmy, aby powstawały one kosztem drzew - mówi Anna Przybylska.
Po tym, jak drzewa przy ulicy Kegla zostaną, z planowanych 11 miejsc parkingowych, zostaną tylko cztery. Ale pamiętajmy, że po wprowadzeniu w tym rejonie miasta strefy parkowania, z tym ostatnim jest znacznie łatwiej.
(kóz)