W sobotę zostanie odsłonięty pomnik - ławeczka ks. Augustyna Szamarzewskiego. Niestety, ogłoszenia parafialne w kościele kolegiackim o tej uroczystości milczały. A przecież mowa o wybitnym wikariuszu kolegiackim
Kim był dla Środy pytamy Bożennę Urbańską, prezes Średzkiego Towarzystwa Kulturalnego. To ŚTK było inicjatorem upamiętnienia tej niezwykłej postaci.
Zbigniew Król - Kiedy pojawił się pomysł postawienia pomnika ks. Augustynowi Szamarzewskiemu?
Bożenna Urbańska - Podczas pisania książek. Najpierw rozdziału poświęconego ks. Szamarzewskiemu w "Raptularzu", potem podczas pracy nad "Kolegiatą". Miałam wówczas możliwość przejrzenia i przeczytania wielu dokumentów, których autorem był ks. Szamarzewski i przekonałam się, że był postacią wybitną i bardzo zasłużoną dla Środy.
Można o nim mówić bardzo długo. Przyszedł do Środy w 1859 roku, po ukończeniu seminariów duchownych w Poznaniu i Gnieźnie. Miał wówczas 27 lat i za sobą tragiczne przeżycia - samobójczą śmierć ojca i śmierć żony. Augustyn Szamarzewski wstępował do seminarium jako wdowiec. W Środzie pracował jako wikariusz do 1889 roku. Wtedy biskup przeniósł go do Ostrowa, gdzie zresztą później zmarł i został pochowany.
Ks. Szamarzewski miał trudne dzieciństwo. Urodził się w Poczdamie, rodzice przyjechali do Poznania jak miał 5 lat. Ojciec, który był listonoszem, wkrótce wyjechał do Torunia, a chłopca zostawiono w Poznaniu na stancji. Potem ojciec, o czym wspomniałam, popełnił samobójstwo, a matka wróciła do Poznania i była praczką.
Smutna jest historia jego krótkiego małżeństwa. Jego żona zmarła wcześnie, a po jej śmierci suknią ślubną kazał pokryć kołdrę i spał pod nią do końca życia. Jak przyjechał do Środy sprowadził matkę. Być może jest ona pochowana na średzkim cmentarzu, ale tego na pewno nie wiemy.
Jakie zasługi miał dla kolegiaty ks. Szamarzewski?
Zasług dla kolegiaty i Środy ks. Augustyn Szamarzewski miał bardzo wiele. Kiedy Landratura chciała rozebrać dwie nawy boczne w kolegiacie, bo nie było pieniędzy na remonty, to on pisał do wszystkich, do kogo tylko było to możliwe, aby wsparli finansowo remont. Jedni dawali pieniądze, inni dawali robotników. Na placu kościelnym ks. Szamarzewski założył cegielnię, aby można było wypalać cegły na miejscu.
To on postawił proboszczówkę, organistówkę, czyli obecny wikariat, dzwonnicę, ogrodzenie wokół kolegiaty.
Był społecznikiem, patriotą. Można też powiedzieć, że twórcą ówczesnej bankowości. Zakładał Kasy Oszczędności i Pożyczki, które później przekształciły się z Bank Ludowy, a potem w Bank Spółdzielczy.
Trzeba pamiętać o jego zaangażowaniu w powstanie styczniowe. Wygłaszał mowy patriotyczne, organizował werbunek ochotników, przemycał zaopatrzenie. Przedostał się zresztą do Kongresówki, tam aresztowany i deportowany do Prus trafił do więzienia.
Szamarzewski był niestrudzony. Kochał dzieci, był kapelanem Ochronki i wiele wymagał od osób, które tam pracowały. Dzieci miały mieć odpowiednią opiekę.
Założył Towarzystwo Rzemieślnicze pod Opieką św. Józefa. Uporządkował cmentarz. To on sadził te piękne platany. Teraz byłoby wspaniale, gdyby taki platan posadzić przy jego pomniku - ławeczce przy ratuszu i bibliotece.
O wyjątkowości ks. Szamarzewskiego można mówić długo.
Był odnowicielem kolegiaty, choć nie był jej proboszczem?
W Środzie nie miał łatwo. Proboszcz kolegiacki ks. Marceli Weychan nie lubił go. Chciał, aby ksiądz odprawiał msze i słuchał spowiedzi. A Szamarzewski, którego nazywano „naszym Szamanciem", chciał być bliżej ludzi. Weychan napisał zresztą do Poznania z prośbą, aby Szamarzewskiego ze Środy zabrano i przeniesiono gdzie indziej. Za ks. Szamarzewskim wstawił się wówczas mądry dziekan Rybicki z Zaniemyśla. Zażegnał spór i Szamarzewski przeprosił księdza Weychana, choć dalej robił swoje.

 

Średzkie Towarzystwo Kulturalne serdecznie zaprasza na
UROCZYSTOŚĆ ODSŁONIĘCIA POMNIKA KS. SZAMARZEWSKIEGO
Skwer przy Miejskiej Bibliotece Publicznej i Ratuszu
Sobota 8 października godz. 17:30