Sąd Rejonowy w Środzie jest zawalony sprawami. Najtrudniej jest w V Wydziale Ksiąg Wieczystych i I Wydziale Cywilnym. W pierwszym na najbardziej podstawowy wpis do księgi, a w drugim - na termin pierwszej rozprawy trzeba czekać pół roku! Prezes średzkiego sądu od dawna wnioskuje o dodatkowe etaty. Bezskutecznie
Urszula Mroczkowska-Marciniak - prezes Sądu Rejonowego w Środzie mówi, że od dawna stara się o dodatkowy etat sędziowski, etaty referendarzy i urzędników sądowych. Pisze wnioski do Ministerstwa Sprawiedliwości, ale odpowiedzi się negatywne. Nowych etatów nie będzie. Tymczasem zaległości rosną, a mieszkańcy wnoszą coraz więcej skarg na przewlekłość postępowania sądowego.
- Dla przykładu: w październiku 2019 roku w kategorii C w I Wydziale Cywilnym wpłynęło 119 spraw, a załatwiono 102. Można powiedzieć, że było nieźle. Jednak zaległości na koniec października sięgają w tej kategorii aż 1404 spraw - mówi prezes Urszula Mroczkowska-Marciniak.
Podobnie rzecz wygląda w Wydziale Ksiąg Wieczystych. Średnio w ciągu miesiąca mieszkańcy składają 1364 sprawy. Ale w październiku ubiegłego roku wniosków było aż 1763. W tamtym miesiącu udało się załatwić 1047 spraw, co i tak było wynikiem bardzo dobrym. Nie zmienia to faktu, że zaległości rosną w tempie ekspresowym i sięgają już kilku tysięcy.
- Biorąc pod uwagę przypadający w połowie roku okres urlopowy, trzeba się liczyć z tym, że złożony obecnie wniosek o wypis z księgi wieczystej zostanie zrealizowany przez nasz sąd dopiero we wrześniu lub październiku. Podobnie rzecz wygląda z wyznaczeniem terminu pierwszej rozprawy w Wydziale Spraw Cywilnych. Nie ma innych możliwości, bo takie mamy zasoby ludzkie - mówi prezes średzkiego sądu. - Próbujemy pracować normalne, robić swoje, mimo braku komfortu pracy, ale też wiemy, że nie jesteśmy w stanie zrobić więcej. Pomogłoby wzmocnienie kadry o jednego sędziego, dwóch referendarzy, kilku urzędników, ale to tylko życzenia.
Średzki Sąd Rejonowy od kilku lat ma status sądu funkcjonalnego. Oznacza to, że choć ma swojego prezesa, to w warstwie budżetowo - urzędniczej podlega Sądowi Okręgowemu w Poznaniu. Sąd w Środzie nie ma więc dyrektora, kilku etatów pomocniczych i swojego budżetu.
Takich sądów podlegających SO w Poznaniu jest 12. Żaden z nich nie ma wpływu tylu spraw, co Środa. W Środzie obecnie orzeka 9 sędziów, a spraw jest dużo więcej niż w sądach dysponujących znacznie większymi kadrami.
W Środzie średnia liczba spraw załatwianych przez sędziego i asesora to 2068. Dla porównania: w Gnieźnie jest to niespełna 1700, w Lesznie 1662, w Pile 1171, a w Sądzie Rejonowym Poznań Grunwald - Jeżyce 715. Przez pierwszych dziewięć miesięcy ubiegłego roku w Sądzie Rejonowym w Środzie wpłynęło prawie 21 tys. spraw. O ponad tysiąc więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.
- Na pewno na specyfikę naszego sądu wpływa obszar, jaki nam podlega. To nie tylko Środa i powiat średzki, ale tereny aż po same Gądki, z Kórnikiem, Kamionkami, Borówcem. To sypialnia Poznania, gdzie bardzo dużo się buduje. A jak się buduje, to potrzebne są wypisy z ksiąg wieczystych. Wniosków jest bardzo dużo, a moce sądu nie są aż tak duże. I choć mieszkańcy proszą, piszą wnioski o przyspieszenie, powołują się na nagłe sytuacje życiowe, nie mamy możliwości, aby przyspieszyć tok sprawy - mówi prezes Urszula Mroczkowska-Marciniak. Prezes przyznaje, że mieszkańcy mogą czuć się pokrzywdzeni.
Prezes dodaje: - Nie mamy pola manewru. Sędzia cywilista orzeka dwa dni w tygodniu, bo musi się przygotować, napisać uzasadnienia. Dodatkowo od niedawna musimy rozpoznawać w sprawach cywilnych i rodzinnych zażalenia poziome, które kiedyś trafiały do Sądu Okręgowego jako II instancji. Teraz pozostają u nas. Musimy tworzyć składy trzyosobowe i rozpoznawać. Jest nas dziewięciu. Jak wpływa zażalenie, które trzeba rozpoznać w składzie trójkowym. Wypada sędzia, który orzekał. Sięgamy więc oczywiście po sędziów z innych wydziałów, na przykład karnistów. To jest norma, że każdy z sędziów w Środzie orzeka w każdym wydziale.
Jak to się dzieje, że średzki sąd nie może liczyć na dodatkowe etaty? Od kilku lat wszystkie decyzje personalne dotyczące zarówno sędziego, jak również asesora, referendarza, urzędnika, etatu obsługi podejmuje się na szczeblu ministerialnym. - Jeśli zwolni się jakikolwiek etat, od obsługowego do sędziego, mamy obowiązek powiadomić o tym ministerstwo. Bez względu na powód odejścia i jeśli chcemy utrzymać etat, musimy zwrócić się do ministerstwa z wnioskiem o zachowanie etatu, wraz z uzasadnieniem. Piszemy elaboraty, a otrzymujemy odpowiedź, że tak lub nie. Odpowiedź jest jednozdaniowa. Zapewne wszystko oparte na statystykach - mówi prezes Urszula Mroczkowska-Marciniak.
Mimo takiej trudnej sytuacji, skarg od petentów nie ma wiele. - Mimo wszystko spotykamy się ze zrozumieniem, ale mieszkańcy też wiedzą, że skarga nic nie da. My ze swej strony robimy wszystko, co możliwe. W Wydziale Ksiąg Wieczystych skarg na przewlekłość postępowania było w ostatnich latach 2 - 3, a w Wydziale Spraw Cywilnych na przykład w 2014 roku 12, ale w tym już 27 - mówi Urszula Mroczkowska-Marciniak.
Prezes sądu w Środzie podkreśla, że ciągle walczy o etaty. Ale sytuacja jest fatalna. - Z roku na rok jest coraz gorzej. A przecież trzeba pamiętać, że pracownicy sądu także chorują, idą na urlopy macierzyńskie. Jesteśmy tylko ludźmi - mówi.
(kóz)