Ponad 2,4 tys. mieszkańców gminy Środa złożyło swoje zapotrzebowanie na bezpłatny czujnik tlenku węgla. Dla mnie jest jasne, że skoro ktoś zgodził się na przygotowanie ankiet, w których mieszkańcy opowiedzieli się za czujnikami, to teraz trzeba konsekwentnie je mieszkańcom kupić
Nie chcę rozwodzić się, czy czujniki są potrzebne, czy nie. Pewnie będą w tej kwestii różne zdania. Można bowiem powiedzieć, że stan dróg w powiecie średzkim jest większym zagrożeniem dla bezpieczeństwa ludzi niż tlenek węgla, bo na drogach więcej osób traci życie, czy też odnosi mniej lub bardziej poważne obrażenia. W kwestiach bezpieczeństwa da się bez problemu wskazać także inne ważne problemy, które czekają na rozwiązanie. Środa omija jak na razie wielkim łukiem problem smogu, który przecież w okresie zimowym podtruwa mieszkańców regularnie i zapewne bardzo skutecznie.
Efektem pomysłu radnego Jarosława Fracha była ankieta dla mieszkańców. Ankieta była kolportowana przez Urząd Miejski. Dla mnie było zatem jasne, że skoro urząd prowadzi rozeznanie, to znaczy, że burmistrz, a w ślad za nim jego ugrupowanie nie widzi przeszkód w realizacji programu zakupu czujników tlenku węgla dla mieszkańców. Chodzi tylko o rozeznanie skali, jak wiele urządzeń będzie trzeba zakupić.
Tymczasem dopiero po przeprowadzeniu ankiety, w której ponad 2,4 tys. osób wyraziło chęć przyjęcia od gminy czujników, zaczęła się prawdziwa dyskusja nad zasadnością takiego zakupu. Nie wiem, co w tej sytuacji powinni pomyśleć sobie mieszkańcy, poza tym, że ktoś z nich chyba nieprzyjemnie zażartował. Jest bowiem jasne i oczywiste, że przeciwnicy programu powinni go zanegować znacznie wcześniej, zanim poproszono ludzi o deklaracje... Teraz jestem ciekawy, czy program, po decyzji rady, rzeczywiście będzie zrealizowany.
Zbigniew Król
zbigniew.krol@gazetasredzka.pl