Paweł Dopierała
prezes Szpitala Średzkiego Serca Jezusowego

Zostało niewiele szpitali, które są czynne w pełnym zakresie. My pracujemy na 100 procent, nie wprowadziliśmy żadnych ograniczeń, nie ma żadnych wyłączeń, nie zamknęliśmy się dla mieszkańców. Oczywiście obowiązuje zakaz odwiedzin, ale to nie przekłada się na wykonanie, bo na półrocze byliśmy liderem wykonania kontraktu wśród wszystkich wielkopolskich szpitali. Szpital świetnie działa, co jest zasługą całego personelu.
Realizujemy przyjęcia planowe. Przyjmujemy dużo pacjentów kierowanych z poznańskiego szpitala przy ul. Szwajcarskiej, ale własnym transportem docierają także pacjenci z innych miejscowości oddalonych od naszego powiatu. Z powodu koronawirusa, w niektórych szpitalach trzeba było zamykać oddziały, więc pacjenci muszą trafiać do innych szpitali. Dyrektorzy szpitali pomagają sobie nawzajem.
Dzisiaj - poza oddziałem dziecięcym - mamy pełne obłożenie.
Konieczna jest duża rozwaga i poczucie odpowiedzialności. Stąd też prośba do lekarzy rodzinnych, by nie kierowali do szpitala pacjentów bez rozpoznania. Nie wszystko daje się załatwić poprzez teleporadę. My też stosujemy teleporadę, gdy trzeba wystawić receptę, przeprowadzić wstępny wywiad. Ale to na tyle. Może nastąpić moment, w którym po prostu nie będziemy w stanie zająć się pacjentami, którzy naprawę potrzebują pomocy szpitalnej, bo będziemy musieli zajmować się tymi, którym spokojnie pomógłby lekarz rodzinny.
Poradnie rodzinne muszą wziąć na siebie ciężar leczenia, bo przecież nie są od tego karetki pogotowia. Karetki są od ratowania życia. Tymczasem ludzie często dzwonią na numer 112, bo nie otrzymują pomocy tam, gdzie powinni ją otrzymać.
Oczywiście w szpitalu testujemy na Covid-19. Teraz testów wykonujemy mniej, bo nie testuje się osób przebywających na kwarantannie. Muszą u pacjenta wystąpić objawy. Wcześniej robiliśmy nawet 80 - 100 testów dziennie, a w skali całego miesiąca nawet 1 tysiąc.
W obecnej sytuacji ważne jest, abyśmy stosowali się do zaleceń, czyli utrzymywali dystans społeczny, nosili maseczki. Znów ważne jest, abyśmy nie zachorowali masowo, bo istnieje zagrożenie, że system medyczny sobie z taką sytuacją nie poradzi.