Dwa lata temu domek szwajcarski na Wyspie Edwarda w Zaniemyślu bywał wypełniony gośćmi restauracji. Ale potem okazało się, że konstrukcja jest niekompletna i w środku, poza kuchnią, "wyczyszczono" ściany. Zmiana kosztować będzie, według różnych szacunków, między 300 a 500 tys. zł...
Wyspa Edwarda jest niezwykle urokliwym miejscem. W ostatnich dwóch latach zdecydowana większość gości była pod jej wielkim wrażeniem. Popularność miejsca w okresie letnim bywała tak wielka, że na obiady z restauracji było trzeba czekać nawet ponad godzinę.
Ale wyspa jest też miejscem pechowym. W gazecie opisywaliśmy swego czasu nieszczęsną imprezę komunalną, podczas której na pewnego prawnika padło podejrzenie gwałtu. Gwałtu nie było, ale echa zdarzenia długo ciążyły na tym miejscu. Restauracja na wyspie w pewnym okresie obsługiwała szpital w Środzie. Było to w czasie, kiedy na wyspę było można dostać się tylko promem. Zimą, aby ślad na wodzie, po którym pływał prom nie zamarzł, promowy pływał nawet w nocy, co godzinę... Nikt chyba nie jest w stanie dokładnie policzyć, jakie pieniądze w wyspę włożył powiat średzki, ale i gmina Środa...
Teraz ciągle toczy się sprawa domku szwajcarskiego. Konserwator już kilka miesięcy temu nałożył na Powiatowe Centrum Rozwoju, czyli spółkę, która administrowała wyspą mandat za przeprowadzanie prac bez uzgodnień z tą instytucją. Spółka nieskutecznie odwołała się do ministra, a teraz sprawa jest w sądzie. Domek wymaga bardzo dużych pieniędzy, aby mógł być użytkowany. Moim zdaniem, sprawa powinna być dokładnie zbadana, by rozstrzygnąć, czy w pewnym momencie nie doszło do marnotrawstwa środków publicznych.
Tymczasem piszemy dziś także o kolejnej odsłonie inwestycji w budynku przy ul. Daszyńskiego 5. Okazuje się, że stacja klimatyzacyjna została postawiona na budynku bez zgody konserwatora i bez zgłoszenia. Jak to możliwe?
Tydzień temu pisałem w tym miejscu o różnego rodzaju "kwiatkach", które wychodzą na jaw. Ostatnie dwa przypadki są tego dowodem.
Tymczasem nauczyciele szykują się do protestu, który może spowodować brak możliwości przeprowadzenia w terminie egzaminów dla 8-klasistów, a później także matur. Sytuacja zrobiła się podbramkowa. Ciekawi mnie, jak wybrnie z tej patowej sytuacji rząd, który kilka miesięcy wcześniej spełnił żądania policjantów, potem połowicznie urzędników sądowych. A po nich na pewno odezwą się kolejni.
Zbigniew Król
zbigniew.krol@gazetasredzka.pl