W poniedziałek do Środy przyjechał wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki. Spotkał się z rolnikami, którzy grożą kolejnymi blokadami
Wieczorne spotkanie odbyło się w Sali Kolumnowej Restauracji Wiedeńska, a jego organizatorem była średzka Rada Powiatowa Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Uczestniczyło w nim blisko pół setki rolników z powiatów średzkiego, śremskiego, wrzesińskiego, krotoszyńskiego, pleszewskiego, jarocińskiego, kościańskiego i kolskiego. Z powiatu średzkiego reprezentowane były wszystkie pięć gmin.
Spóźniony minister, wieloletni poseł PiS, a kiedyś również wójt i starosta, wysłuchał najpierw litanii problemów, które trapią rolników. Przedstawił je prowadzący spotkanie Mirosław Jackowiak, który przypomniał, że w ubiegłym roku przez wieś przeszły kataklizmy i susze, ale przede wszystkim rolnictwo dobijają ceny i złe traktowanie przez rząd. Przypomniał on ministrowi, że Środa to miejsce historyczne - nie tylko przez kolegiatę, czy Winną Górę, ale również Koszuty, gdzie nie tylko jest muzeum, ale gdzie tradycyjnie odbywają się blokady rolnicze, które dokuczyły już niejednemu rządowi. M. Jackowiak grzmiał, że rolnicy otrzymują ceny dużo poniżej kosztów produkcji i to nie pierwszy rok, wykrwawiając się powoli. Wskazał, że rolników, który popełnili błąd i zainwestowali w gospodarstwa biorąc kredyty już nie ma wśród uczestników spotkania, bo zbankrutowali. Przypomniał też inne postulaty rolników, m.in. zagrożony ubój rytualny, zmiany w szacowaniu szkód łowieckich, ochronę rynku przed zmodyfikowaną soją, czy niewystarczające działania rządu w zapobieganiu rozprzestrzenianiu się afrykańskiego pomoru świń. Z kolei Franciszek Szymkowiak grzmiał o błędach przy przetargach na ziemię rolniczą.
Niezrażony głosem rolników wiceminister J. Bogucki roztoczył wizję wspaniałej sytuacji rolnictwa. Uspokajał, że rząd pracuje nad bioasekuracją, a kwestia odszkodowań za ASF jest wyjaśniona. Jeśli gdzie widział słabe strony, to winna temu była oczywiście... Unia Europejska, która blokuje działania rządu polskiego. - Obecność w Unii Europejskiej pewnie ma jakieś plusy, ale minusy na pewno takie, że wszystkie zmiany w rolnictwie musimy uzgadniać z Komisją Europejską - mówił polityk PiS. Co do uboju rytualnego wyrażał nadzieję, że nic się nie zmieni. W sprawie zmian w ośrodkach doradztwa rolniczego minister mówił jasno, że podporządkowanie go rządowi na pewno doradztwo wzmocni.
W optymistycznej wizji polskiej wsi ministrowi wtórował poseł PiS i rolnik z Koła Leszek Galemba, który próbował uspokoić rolników, że nie chwilowa cena skupu żywca się liczy, ale średnia, np. z dwóch lat. Jak przykład podał, że właśnie sprzedał żywiec za 5,80 zł. Rozbawiło to rolników, ale i zdenerwowało, bo ich zdaniem jako grupa producencka ledwo osiągają cenę 5,50 zł.
O kiepskiej sytuacji w mleczarstwie mówiła z kolei prezes ŚSM „Jana" Maria Czwojdrak. Apelowała o ustabilizowanie cen mleka, które skaczą, a wielkie sieci handlowe dyktują ceny produktów. - Producenci mleka zasługują na godną cenę, a ja tymczasem muszę obniżać cenę skupu - mówiła ze smutkiem M. Czwojdrak. Dramatycznie o sytuacji na wsi mówił też Ryszard Grześkowiak (czytaj na str. 16), a Wiesław Olejniczak apelował, by rząd zszedł na ziemię i zobaczył, jaka jest bieda wśród rolników.
krzem