12 lat temu grupa lokalnych miłośników przyrody, szczególnie ptaków, pojęła się działań na rzecz ochrony rybitwy czarnej. Chroniony gatunek miał się w Polsce coraz gorzej. Pomocą mogło być stworzenie miejsc lęgowych, na których rybitwy będą się rozmnażać
Dziś tereny nad Strugą Średzką, od Środy po Kromolice, są najważniejszym miejscem lęgowym rybitwy czarnej w Wielkopolsce i jednym z najważniejszych w kraju. Z Maciejem Szajdą, ornitologiem, pomysłodawcą akcji, który od 12 lat przygotowuje wiosną miejsca lęgowe dla rybitw rozmawia Zbigniew Król.


Zbigniew Król - Dlaczego rybitwy czarne?
Maciej Szajda - Już nawet nie pamiętam [śmiech]. Zawsze lubiłem rybitwy czarne i pewnie dlatego. Wielu ludzi próbowało wodować platformy i budować miejsca lęgowe dla tego gatunku. Zwykle to się nie udawało. Postanowiliśmy spróbować w Środzie.


Zaczęło się w 2008 roku...
Tak. Zwodowaliśmy wtedy pierwsze platformy lęgowe dla rybitw na torfiankach w Środzie. Początkowo było to 35 platform, które zajęło 30 par. Kolejnego roku wodowaliśmy platformy już w kilku lokalizacjach i udało nam się stworzyć stałą populację rybitwy czarnej na poziomie średnio 100 par rocznie nad całą Strugą Średzką - od Środy do Kromolic w gminie Kórnik.


Czy pomoc człowieka naprawdę była potrzebna ptakom?
Dla gatunku od lat notuje się bardzo duży regres w całym kraju. Na przestrzeni 20 lat liczebność rybitwy czarnej spadła z 10 tys. par w latach 90. do obecnych około 3 - 3,5 tys. par. Spadek był zatem gigantyczny. Nad Strugą Średzką gatunek pojawiał się regularnie, ale do gniazdowania przystępował bardzo rzadko, co kilka - kilkanaście lat. Dzięki zwodowaniu platform, które zapewniają stabilne warunki gniazdowe, mamy tych ptaków nawet do 150 par lęgowych w jednym sezonie.
Dzięki obrączkowaniu, które prowadzimy od 2017 roku udało nam się potwierdzić, że dorosłe ptaki zaobrączkowane nad Strugą Średzką wracają tutaj co roku. W pierwszym roku zaobrączkowaliśmy 14 ptaków, w roku następnym mieliśmy potwierdzone dwa powroty. W roku 2018 złapaliśmy i założyliśmy obrączki około 50. W tym roku zaobserwowaliśmy już ponad 40 ptaków zaobrączkowanych w poprzednich latach, zatem powracalność jest na bardzo wysokim poziomie.


Czy w ciągu 12 lat zmieniały się metody budowy platform lęgowych?
Doskonaliliśmy i doskonalimy metody ochrony rybitwy czarnej. Zaczęliśmy od małych platform. Okazało się, że o ile nie są one nieskuteczne, to są podatne na falowanie wody, co generuje dodatkowe straty. Na przykład bardzo silne falowanie podczas burz potrafiło zmyć jaja oraz całe gniazda na torfiankach w Środzie. Oczywiście straty nie były nigdy znaczące, ale musieliśmy podjąć pewne kroki, żeby zminimalizować takie negatywne oddziaływanie.
Poza tym z platform chętnie korzystają również ptaki blaszkodziobe, które szczególnie chętnie nocowały na nich gęgawy w okolicach Kromolic. Zaczęliśmy wodować duże platformy. Początkowo obawialiśmy się, że zajmą je śmieszki, ale okazało się, że rybitwy są przywiązane do tych miejsc na tyle, że bronią platform przed krewnymi. Dodatkowo zaczęliśmy robić platformy bardziej uwodnione, aby ptaki blaszkodziobe, gęsi i kaczki nie wchodziły na nie i nie niszczyły gniazd. Wszystko to okazało się skuteczne.
Jeśli chodzi o kwestie związane z logistyką to w ciągu lat zmniejszyła się liczba wolontariuszy, dlatego też metody, które zaczęliśmy stosować miały również na celu zmniejszenie kosztów i pracochłonności. Teraz wodujemy duże platformy, na które możemy rzucić luźny materiał organiczny ustabilizowany dodatkowo roślinnością wodną. Wcześniej robiliśmy specjalne dywany, co było bardzo czasochłonne.


Jak wyglądają platformy?
Obecnie platforma jest konstrukcją z desek i plastikowej siatki ogrodniczej, dzięki czemu materiał jest stale uwodniony. Jest to dodatkowy plus, gdyż rybitwy gniazdują naturalnie na takim kożuchu butwiejącej uwodnionej roślinności. Młode ptaki mają od razu dostęp do wody. Na takim naturalnym substracie kiełkują różne rośliny, co zapewnia dodatkowe schronienie młodym ptakom przed drapieżnikami. W obliczu zagrożenia pisklęta uciekają z gniazd i rozpierzchają się w kolonii.
Platformy nie są jednoroczne. Drewno i plastik umożliwiają nam zwodowanie platform przynajmniej raz na pięć lat, a przy obecnych konstrukcjach liczę, że wytrzymają nawet do 10 lat. Co roku musimy nałożyć tylko materiał na konstrukcję. Nie ściągamy platform na zimę.
W tym roku dołożyliśmy cztery nowe platformy w Środzie i jedną w Kromolicach o wielkości 1 x 2,5 m. Kiedyś jedna mała platforma była na jedną parę, teraz na dużych gniazduje po kilka par. Na torfiankach w Środzie mamy dwie kolonie składające się z pięciu i trzech platform, plus zlepek starych platform, które jeszcze pływają. W Kromolicach mamy cztery platformy, które wyglądają trochę inaczej, gdyż jest to siatka z pływakami i płotkiem z pleksi. Nie wejdą tam ptaki blaszkodziobe ani norka amerykańska, która potrafi zrobić spustoszenie w kolonii. Oprócz tego w Kromolicach udało nam się jesienią skosić szuwar, który dodatkowo otoczyliśmy plastikową siatką, aby materiał się nie rozmywał. Nie jest to platforma, tylko naturalny substrat lęgowy.


Ile w tym roku jest na naszym terenie par lęgowych?
W tej chwili w Środzie na torfiankach mamy około 40 par, a w Kromolicach około 80. W ubiegłym roku zwodowaliśmy mniej platform i w całej Dolinie Średzkiej Strugi gniazdowało około 70 par. Samica średnio składa po trzy jaja, czasami zdarzają się gniazda z czterema lub dwoma jajami.


Rybitwy czarne chyba bardzo polubiły Środę?
Środa to obecnie największa ostoja lęgowa tego gatunku, natomiast w Polsce to jedna z najważniejszych miejsc rozrodu. Chyba tak dużego zagęszczenia na takiej małej powierzchni nie ma nigdzie w kraju. Struga Średzka odgrywa zatem bardzo istotną rolę w utrzymaniu krajowej populacji.
Intryguje mnie, jaką drogę odbywają rybitwy czarne? Wiemy coraz więcej o bocianach, a o rybitwach niewiele.
Rybitwy należą do jednych z najwytrwalszych lotników. Na lęgowiska przylatują pod koniec kwietnia i na początku maja. Lecą z Afryki, gdzie zimują głównie na zachodnim wybrzeżu Afryki, najczęściej w Nigerii. Lecą wybrzeżem Europy. Ptaki znad Strugi po lęgach lecą nad Bałtyk i dalej wybrzeżem Morza Północnego - przez Niemcy, Francję, Hiszpanię, Gibraltar i docierają do Afryki. Czasami zdarza się, że dolatują aż na południowe krańce kontynentu.
W ubiegłym roku w Kromolicach udało mi się złapać ptaka, który był obrączkowany w Holandii podczas migracji na zimowisko. Być może był to ptak wykluty nad Strugą Średzką. W ubiegłym roku złapano także w Holandii rybitwę, która była wykluta nad Strugą i przeze mnie zaobrączkowana.
Co ciekawe nad jeziorem IJsselmeer w Holandii zbiera się nawet 20 tys. rybitw czarnych. Tam odpoczywają i potem lecą dalej do Afryki.


Lęgi rybitw odbywają w połowie maja?
Tak. Przez 21 dni wysiadywane są jaja. Następnie przez około 20 dni dorosłe opiekują się potomstwem. Przez następne dwa tygodnie młode latają z dorosłymi i usamodzielniają się. Swoje umiejętności łowieckie szkolą w Szczodrzykowie, ale też w Miłosławiu i Kiszkowie, gdzie polują na ryby. Potem znikają i dokładnie nie wiemy, co się z nimi dzieje. W połowie sierpnia są już w Holandii, ale czy wszystkie ptaki wybierają taką samą trasę, to jest jeszcze tajemnica.
Co ciekawe, w Afryce potrafią nocować i polować na otwartym oceanie, nie pojawiają się przez długi okres na lądzie. To niezwykle ciekawy gatunek, który dzięki naszym staraniom wkomponował się już w krajobraz Strugi Średzkiej.