Kronikarz Środy, regionalista, kolekcjoner, ale w latach minionych także działacz sportowy, dziennikarz, społecznik, radny miejski. Autor książek i wielu artykułów.
Tadeusz Staśkowiak urodził się w 1934 roku w Sulęcinku w rodzinie nauczycielskiej. Miał dwóch braci, ale obaj już nie żyją. Z wykształcenia jest ekonomistą. Jako 10-miesieczne dziecko zachorował na ropne zapalenie opon mózgowych. Z choroby wyszedł cudem, ale pozostawiła ona na nim trwały ślad na całe życie w postaci niepełnosprawności narządów ruchu. A jednak w życiu ta ułomność przeszkadzała mu najmniej. Bo zawsze był człowiekiem niezwykle aktywnym, chętnie angażującym się w ważne zadania.
Najmłodsze lata spędził w Sulęcinku. Z chwilą wybuchu II wojny światowej jego ojciec, wówczas kierownik tamtejszej szkoły, dowiedziawszy się, że jest na gestapowskiej liście osób przeznaczonych do rozstrzelania na średzkim Starym Rynku, uciekł na rowerze pod Kutno, a potem ukrywał się przez całą okupację. Mały Tadeusz wraz z mamą i braćmi zamieszkali w tym czasie w Zaniemyślu. Brał udział w tajnym nauczaniu, przez krótki czas chodził do niemieckiej szkoły. W lutym 1945 roku cała rodzina, po latach rozłąki, znów spotkała się w Sulęcinku.
W 1948 roku ukończył szkołę podstawową. Losy na pewien czas rzuciły go do Krosna Odrzańskiego i Lubska, gdzie uczył się w gimnazjum. Od 1950 roku zamieszkał już w Środzie i tutaj kontynuował naukę w gimnazjum, ale ostatecznie przeniósł się do Technikum Ekonomicznego w Poznaniu. Maturę zdał w 1953 roku. Otrzymał nakaz pracy w porcie w Gdyni, ale ze względów zdrowotnych pozostał w Środzie. Dorywczo pracował w średzkiej cukrowni i mleczarni, potem przez kilka lat w Prezydium Miejskiej Rady Narodowej (dzisiejszy Urząd Miejski) jako referent w Wydziale Domów Mieszkalnych. Po operacji ręki i dwuletniej rehabilitacji rozpoczął racę w Średzkich Zakładach Przemysłu Odzieżowego, czyli późniejszej Modenie, potem placówce terenowej PKS i w Powiatowym Komitecie Kultury Fizycznej i Turystyki. W tamtym czasie doszło do generalnego remontu stadionu miejskiego oraz otwartych basenów na Łazienkach.
Z Komitetu Kultury Fizycznej musiał odejść, gdyż nie chciał należeć do partii. Został przeniesiony do Powiatowego Zarządu Dróg Lokalnych. Pracował tam do 1970 roku i wtedy, na skutek skomplikowanego złamania nogi, przeszedł na rentę inwalidzką. Do pracy wrócił w 1973 roku obejmując stanowisko kierownika Powiatowego Ośrodka Wychowania Fizycznego, który potem został przekształcony w Ośrodek Sportu i Rekreacji. W latach 1991 - 1995 pełnił obowiązki dyrektora OSiR w Środzie. W 1999 roku przeszedł na emeryturę.
- A że nie znoszę bezczynności, więc po przejściu na emeryturę nie przestałem pracować i poświęciłem się pracy społecznej - mówi. I podkreśla, że miał w swoim życiu cztery miłości, którym poświęcił się bez reszty: rodzinę, sport, kolekcjonerstwo i podróże.
Ze średzką Polonią związał się na całe życie. W Polonii grał w szachy, był sekretarzem klubu, skarbnikiem, księgowym, korespondentem, założycielem i kierownikiem sekcji turystycznej, kierownikiem biura, zakładał w 1973 roku pierwszą w Wielkopolsce drużynę żeńską w hokeju na trawie. Przez 18 lat był też prezesem średzkiego Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej „Relaks".
Został przewodnikiem turystycznym i zwiedził 18 krajów. Był też członkiem Polskiego Związku Esperantystów, kuratorem sądowym... Organizował wystawy, jako dziennikarz współpracował z katowickim „Sportem", „Nowym Kurierem Średzkim", a także z „Naszą Środą", „Średzkim Kwartalnikiem Kulturalnym". Był radnym miejskim. Wydał „Historię średzkiego sportu". I nadal pisze. Ma w swoich zbiorach anegdotyczną historię miasta, ponad 500 biogramów mieszkańców Środy.
Tadeusz Staśkowiak jest wdowcem, ma córkę Ewę i wnuki - Macieja i Olgę.
(kóz)