W Galerii Miejskiej na Starym Rynku w Środzie można oglądać bardzo ważną dla Środy wystawę "Powstańcy Wielkopolski". Wystawa pokazuje wiele fotografii, dokumentów, ale także innych pamiątek związanych z powstańcami wielkopolskimi. Część z nich pojawia się po raz pierwszy na naszych ekspozycjach
Choć powstanie wielkopolskie jest w Środzie tak ważne, to jednak poza publikacjami książkowymi, na co dzień mieszkańcy nie mają szansy oglądać pamiątek i dokumentów związanych z wydarzeniami sprzed 100 lat. Wystawa w Galerii Miejskiej, której kuratorem jest Maria Gierczyńska, daje możliwość, aby na własne oczy zobaczyć rzeczy, które na co dzień znajdują się w Powiatowym Archiwum Fotograficznym, zbiorach Stowarzyszenia Rodzin Powstańców Wielkopolskich, które jest organizatorem wystawy, a także w zbiorach prywatnych rodzin powstańców.
Bohaterem wystawy są mieszkańcy Środy i okolic, którzy w grudniu 1918 roku przystąpili do powstania wielkopolskiego. Dlatego że jest to bohater zbiorowy, nikt na wystawie nie został szczególnie wyróżniony. - Już po powstaniu oni wszyscy traktowali się równo. Nie było ważne, czy ktoś jest szeregowcem, czy kapitanem. Wszyscy walczyli o to samo, narażając swoje życie - mówi Maria Mielcarzewicz, prezes Stowarzyszenia Rodzin Powstańców Wielkopolskich w Środzie. - Może nie wszystkie średzkie rodziny dały powstańców, ale na pewno była to większość.
Maria Mielcarzewicz opowiada, jak 27 grudnia 1918 roku dzwon św. Michała zadzwonił na średzkiej kolegiacie i w zaledwie parę godzin na Starym Rynku w Środzie skrzyknęło się 450 mężczyzn i do rana zorganizowana kompania, wyposażona, dozbrojona, obuta, była gotowa do wyjazdu do Poznania, aby wziąć udział w walkach.
- To nie wzięło się znikąd. Wszyscy czuwali od listopada 1918 roku, a nawet wcześniej. W Środzie działało wiele związków, organizacji, mówiono o tym, że czas wolności jest blisko. Już wcześniej każdy miał swoje miejsce w szeregu. Wiadomo było, że całą organizacją dowodzi ks. Mieczysław Meissner, sprawami wojskowymi zajmują się Milewscy. Przyszli powstańcy spotykali się w Towarzystwie Sokolim, działali w Chórze pw. św. Cecylii pod dyrekcją Bartkowiaka, w organizacji terminatorów, harcerzy, kółkach rolniczych i wielu innych - opowiada Maria Mielcarzewicz.
Ks. Mieczysław Meissner otaczał się ludźmi, do których miał zaufanie. Wieść o wybuchu powstania dotarła do Środy 27 grudnia, akurat w momencie, kiedy na wikariacie obradowało Towarzystwo Sokole. Potem wydarzenia nabrały szybkiego tempa.
- Trzeba pamiętać, że już od 11 listopada istniała u nas Średzka Republika. Ks. Meissner rozdał zaufanym obywatelom obowiązki, wskazał, jakimi działami i gdzie mają się zajmować. Wszystko to było poprzedzone kilkoma latami pracy, cierpliwości, rozmów. Przyniosło pożądany skutek - mówi Maria Mielcarzewicz.
Prezes Stowarzyszenia Rodzin Powstańców Wielkopolskich opowiada o kolejnych fotografiach, dokumentach i pamiątkach znajdujących się na wystawie. Można na niej zobaczyć na przykład dużych rozmiarów zdjęcie pokazujące wybudowany pomnik na kwaterze powstańców. Fotografia pochodzi z 1935 roku. Nie wiadomo, kto ją zrobił.
Pomnik był budowany od 1932 do 1935 roku. - Tutaj stoi mój ojciec Stanisław Machajewski, tutaj Wiktor Hołoga, hallerczyk, który - moi zdaniem - jest odpowiedzialny za hasło, które znalazło się na pomniku - "Dla Ciebie Polsko i dla Twojej chwały". Bo to przecież motto hallerczyków. Właśnie do restauracji Wiktora Hołogi, która znajdowała się przy ul. Dąbrowskiego, 11 listopada 1918 roku dobijali się średzianie wracający z I wojny światowej, żądając za darmo jedzenia. Tutaj stoi pan Tobolski, niezwykle wesoły i dowcipny mężczyzna, tam pan Dawidziński, sekretarz związku. Wielu ma na głowach czapki wojskowe - opowiada Maria Mielcarzewicz.
Podczas wernisażu wystawy, 12 listopada, Maria Mielcarzewicz opowiadała o pięciu kobietach, średziankach, które brały udział w powstaniu wielkopolskim. Na wielkiej tablicy z fotografiami portretowymi, można wszystkie je zobaczyć.
Urszula Jankowska - harcerka, sanitariuszka, która opatrywała na posterunkach powstańczych. Miała ciężkie życie. Po wkroczeniu hitlerowców w 1939 roku została wywieziona do Garwolina, tam tułała się, nie miała pracy. W swoim biogramie napisała, że pomógł jej sołtys jednej z wsi.
Maria Madalińska z Dębicza, która zajmowała się pomocą rzeczową dla powstańców.
Lucyna Milewska, która zakochała się w bracie ks. Meissnera, ale takiego związku nie akceptowała jej rodzina. Zakochana, zbuntowana, po Bożym Narodzeniu wyjechała z domu rodzinnego do ciotki do Kijewa, do domu Alfreda Milewskiego. Tam zastało ją powstanie. Razem z 1. Kompanią Średzką pojechała do Poznania. Niestety, przeziębiła się i w 1920 roku jako bardzo młoda kobieta zmarła. Jest pochowana na średzkim cmentarzu.
Sabina Milewska - żona Alfreda Milewskiego, pielęgniarka w poznańskich szpitalach, w 1920 pojechała po rannych żołnierzy do Lwowa, była już wówczas anestezjologiem.
Maria Czarczyńska pochodziła z Nowego Miasta. Była sanitariuszką w powstaniu. Razem z mężem mieli w Nowym Mieście dobrze prosperujący warsztat krawiecki i sklep z materiałami. Po wojnie wróciła do domu, ale z majątku nic nie zostało. Zmarła w bardzo ciężkich warunkach.
Maria Mielcarzewicz świetnie zna biogramy powstańców, opowiada ich historie i anegdoty, wymienia nazwiska. W jednej z gablot pokazuje nieśmiertelnik Szymona Joachimiaka i jego rękopis opisujący, co wydarzyło się w Środzie 27 grudnia 1918 roku. Nieśmiertelnik to unikat. Przywieźli go krewni powstańca, którzy przyjechali z Poznania.
Prezes stowarzyszenia pokazuje zdjęcia, unikalne dyplomy i medale. Na wystawie można zobaczyć ewidencję średzkich powstańców z lat 1946, 1947, 1948. Rubryka powstańca zaczyna się jego imieniem i nazwiskiem, a kończy datą śmierci. Stowarzyszenie Rodzin Powstańców Wielkopolskich otrzymało ewidencję od córki Adama Grabiasa, który ją przechowywał. Wcześniej prowadził ją prawdopodobnie dr Krzeszowski, który kierował w Środzie ZBoWiD-em.
- Tutaj są dokumenty po Mieczysławie Majchrzyckim z Koszut. Niedawno zmarła jego żona. Opowiadała, że długo przechowywała buty męża, w których przeszedł powstanie wielkopolskie, potem w 1939 roku uciekał w nich ze Środy i wrócił w tych samych butach po wojnie. Pilnowała ich, ale zginęły gdzieś podczas kolejnego remontu - opowiada prezes Maria Mielcarzewicz.
Podobnych historii można opowiadać na wystawie wiele. Są przecież też niezwykle ważne dokumenty dotyczące budowy kwatery powstańców, korespondencja potwierdzająca umowy zawarte pomiędzy powstańcami a ks. Mieczysławem Meissnerem, wiele unikalnych fotografii i różnych innych pamiątek.
Wystawę w Galerii Miejskiej można oglądać do połowy stycznia. I trzeba to zrobić koniecznie.
(kóz)