PIĘCZKOWO. Mieszkam w Pięczkowie już ponad 20 lat. Poznałem wiele przyjaznych mi osób, z wieloma rodzinami utrzymujemy przyjacielskie relacje, znamy historie często osobiste naszych rodzin, nasze wzajemne problemy. Wydawało mi się, że cała ta niewielka społeczność jest w większości zorganizowana, dbała o swoje domy, rodziny, otoczenie, przyjazna Matce Naturze. Jednak nie - napisał na swoim Facebooku Olgierd Lewandowski
I kontynuuje: "Nie rozumiem jak można być takich śmieciarzem, fleją, brudasem, by wywozić z swego domu niepotrzebne tapczany, fotele i ustawiać je na brzegu pięknej Warty, szpecąc to unikalne miejsce i zadając gwałt estetyce, poczuciu przyzwoitości i dobremu wychowaniu, kulturze osobistej. Można domniemywać, że uczynił to jakiś zapalony wędkarz z naszej wsi (meble są wielkogabarytowe), bo miejsce to znane jest jako azyl dla miłośników tego sposobu spędzania wolnego czasu. Nie ja jeden jestem tym oburzony, liczne grono spacerowiczów, rdzennych mieszkańców też jest zniesmaczone. No i co? Ano nic. Nikt nie podskoczy anonimowemu śmieciarzowi, bo a nuż to ktoś ważny? Wolne żarty. Następnym krokiem będzie wylewania komuś szamba do ogródka, bo to takie śmieszne. A może druhowie strażacy by pomogli skoro gmina się nie kwapi? Kto pierwszy ruszy cztery litery i zrobi to, co powinno się zrobić. Posprząta ten teren za tego syna Noego. No kto?".
Sprawa zbulwersowała mieszkańców Pięczkowa.
(k)