Tydzień temu Maja i Damian Kamińscy wyjechali do Berlina, skąd przez Rzym udali się do Santiago de Chile w Ameryce Południowej. Podróż do Mendozy w Argentynie trwała dłużej niż zakładali, bo spóźnił się samolot
- Niestety, przez opóźniony lot do Santiago de Chile nie zdążyliśmy na samolot do Mendozy i musieliśmy szybko złapać autobus. Przez to cała podróż trwała 44 godziny - opowiada Damian Kamiński. - Z lotniska dojechaliśmy na terminal autobusowy i szybko znaleźliśmy autobus do Mendozy. Podróż autobusem, mimo że trwała 10 godzin, okazała się bardzo ciekawa.
Paso Internacional Los Libertadores, zwana także Cristo Redentor (Chrystus Odkupiciel), to przełęcz w Andach między Argentyną i Chile. Jest głównym i bardzo ruchliwym szlakiem komunikacyjnym łączącym chilijską stolicę Santiago z miastem Mendoza w Argentynie. Z dwudziestoma dziewięcioma karkołomnymi serpentynami na niezwykle stromych wzniesieniach, jest jedną z najbardziej wymagających dróg na świecie. Trasa zaczyna się stromym podjazdem po chilijskiej stronie, około 50 km od miasta Los Andes, leżącego 70 km na północ od Santiago. Wkrótce potem rozpoczynają się serpentyny. Pierwszych 20 „agrafek" pozwala pokonać ponad 4 km ze zmianą wysokości od 2275 m do 2550 m. Następnie droga wspina się łagodnie przez 2 km na wysokość 2650 m. Kolejne 9 serpentyn na dystansie 2,5 km osiąga wysokość 2832 m. Stąd, po przebyciu 5 km, docieramy od chilijskiego posterunku granicznego na wysokości 3832 m - to najwyższy punkt przełęczy. Tutaj, w roku 1904 z okazji pokojowego rozwiązania sporu granicznego między dwoma krajami, odsłonięto 13-metrową statuę Chrystusa Odkupiciela.
Droga po argentyńskiej stronie przełęczy jest łagodniejsza i znacznie lepiej utrzymana. Panuje na niej również większy ruch, gdyż wielu turystów dojeżdża nią tylko do najwyższego punktu, by popodziwiać widoki i zaraz zjeżdżają z powrotem. Na odcinku 9 km pokonują ok. 1000 m różnicy wysokości od argentyńskiego posterunku granicznego w Las Cuevas.
- W końcu po dotarciu do hotelu mogliśmy się porządnie wyspać. Następnego dnia (sobota) była dniem bardzo intensywnym, załatwianie pozwoleń, zakup jedzenia na 2,5 tygodnia w górach, ale szybko się z tym uporaliśmy i wieczorem byliśmy już spakowani - opowiadają Maja i Damian Kamińscy. - Rano w niedzielę dojechaliśmy do Los Penitentes (mała andyjska wioska), gdzie przekazaliśmy większość bagaży tragarzom, którzy na mułach zawiozą je do górskiej bazy Plaza de Mulas 4200 m n.p.m. Cały ekwipunek, który zabrali ważył 58 kg, nam zostały plecaki o wadze około 20 kg.
W poniedziałek rano średzcy wspinacze zaczęli wspinaczkę do obozu bazowego Plaza de Mulas. Zajmie nam to 2 dni. Mają do przejścia około 40 km. Średzianie odezwą się z bazy.
To pierwsza taka wyprawa organizowana przez średzki Klub Szalonego Podróżnika. Celem jest zdobycie Aconcagui (6.962 m n.p.m.), najwyższej góry w Ameryce.
Finansowo wyprawę wspiera spółka miejska LUKS, a także Miasto Środa, Powiat Średzki, Fit- Planet, MPECWiK. Sponsorem jest Cukrownia Środa, a partnerem wyprawy została także Polonia Środa. Patronami medialnymi są "Gazeta Średzka", TVP3 Poznań i Radio Poznań.
(kóz)