Monika Nowacka, Pracownia Naukowa Muzeum Środy
Poza pochłanianiem książek i uzupełnianiem wiedzy historycznej oraz nadrabianiem zaległości, zajmuję się nieustannym budowaniem świadomości ekologicznej w naszym domu. Wiąże się to z poszukiwaniem i wprowadzaniem rozwiązań, które pomogą środowisku naturalnemu, albo chociaż nie zaszkodzą. Sytuacja zmusiła nas do spędzania większej ilości czasu w domu, warto więc przyjrzeć się naszym domowym gospodarstwom i spróbować budować nowe, dobre nawyki.
Przede wszystkim warto, a nawet trzeba zorganizować sobie segregację śmieci, można wówczas zauważyć, jak dużo ich produkujemy i że tak naprawdę większość folii czy opakowań, które wyrzucamy, wcale nie jest potrzebna. Internet jest świetnym źródłem pomysłów, ale warto też wrócić do sposobów naszych dziadków i rodziców, którzy nie mieli dostępu do tylu „jednorazówek", a więc zakupy robili z koszykiem (możemy używać też toreb bawełnianych, woreczki na owoce uszyć ze starej firanki lub poprosić kogoś o uszycie), ściereczki wykonywali ze zniszczonej odzieży. Dziadkowie golili się metalowymi maszynkami na żyletki, których zresztą wciąż mamy ogromny wybór. Kobiety do demakijażu z powodzeniem mogą wykorzystywać wielorazowe płatki kosmetyczne, uszyte z bawełny, a plastikowe patyczki kosmetyczne można zamienić na bambusowe, które bez problemu się rozłożą.
Sama nie wpadłabym też na to (pewnie przez nieustanne życie w biegu), żeby zbierać do miski tę zimną, czystą wodę, która leci na początku pod prysznicem, wodę którą opłukujemy warzywa itd. (ważne, żeby była bez detergentów). A można jej uzbierać sporo i podlać roślinki pod blokiem, czy we własnym ogródku, domu oraz balkonie. W obliczu suszy nie tylko pomożemy roślinom, ale też zaoszczędzimy tak cenną wodę pitną i pewnie parę złotych.
Mam teraz też więcej czasu na przygotowywanie własnych kosmetyków i środków czystości. Choć zajmuję się tym od dawna, nie zawsze miałam czas na szukanie nowych rozwiązań. Teraz z chęcią dzielę się moimi wyrobami z przyjaciółmi, żeby mogli sobie przetestować i stwierdzić, czy im to odpowiada. Absolutnym hitem wśród mojej rodziny i znajomych jest dezodorant, do którego potrzebna jest tylko soda oczyszczona, olej kokosowy, mąka ziemniaczana i olejek zapachowy (np. z drzewa herbacianego), który działa antybakteryjnie.
Jeśli nie możemy wyjść do sklepu, posprzątać możemy tym, co mamy w domu - octem, sodą oczyszczoną, czy kwaskiem cytrynowym. To nic odkrywczego, ale warto wrócić do sposobów sprzed lat. Nic tak pięknie nie odkamienia armatury, jak kwasek cytrynowy!
I nie wyrzucajmy rzeczy, które jeszcze mogą komuś służyć. Te rzeczy można odsprzedać w sieci albo po prostu oddać znajomym lub potrzebującym.
not. HS