Koronawirus wydaje się być coraz bliżej Polski i niemalże pewne jest, że za moment dowiemy się o pierwszych przypadkach zarażenia. Czy można przygotować się na to zagrożenie? Rozmawialiśmy ze średziankami, które mieszkają we Włoszech i na Tajwanie, by przekonać się, czy na tym etapie koronawirus zmienia codzienne życie. Odpowiedź jest twierdząca
Do chwili oddania tego wydania gazety do druku, w Polsce nie było stwierdzonego przypadku zarażenia wirusem. Ale także w naszym kraju przynajmniej kilkanaście osób zostało poddanych badaniom i kwarantannie, aby wykluczyć, czy na pewno nie są chorzy. Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że jeśli osoby wracające z północnych Włoch i Chin wykryją u siebie takie objawy jak gorączka, kaszel, duszność czy problemy z oddychaniem, powinny bezzwłocznie powiadomić telefonicznie stację sanitarno-epidemiologiczną lub zgłosić się bezpośrednio do oddziału zakaźnego lub obserwacyjno-zakaźnego.
Bez wątpienia nie wolno popadać w jakąkolwiek panikę, a wręcz przeciwnie - podejść do zagrożenia racjonalnie. W Polsce, o czym przypominają wszyscy specjaliści, zdecydowanie większym od lat problemem jest "zwykła" grypa, która co roku zbiera w naszym kraju całkiem pokaźne śmiertelne żniwo.
Podstawowe zalecenie higieniczne dotyczy częstego mycia rąk. Ciekawie mówi o tym w dzisiejszym wydaniu "Średzkiej" Maria Stefaniak, która mieszka na Tajwanie, gdzie przecież nie ma epidemii, zmarła zaledwie jedna osoba, ale władze nauczone wcześniejszymi doświadczeniami z SARS robią co można, aby zdusić zagrożenie w zarodku. Zaintrygowała mnie jeszcze inna sprawa dotycząca pewnych obyczajów. Otóż na Tajwanie jest przyjęte, że jeśli dopadnie ciebie katar, kaszel, czy inne przeziębienie, nie mówiąc o sprawach poważniejszych, to zakładasz maseczkę, aby nie zarażać innych. Taka świadomość i poczucie odpowiedzialności sprawia, że nawet lekko przeziębione dziecko pójdzie do przedszkola w maseczce. I to nie dlatego, by chronić się przez zarażeniem od innych, ale aby innych nie zarażać.
W naszym kraju takie myślenie jest zupełnie nieobecne. Dlatego też w przedszkolach tak często sale świecą pustkami, bo dzieci powszechnie zarażają się jedne od drugich. Oczywiście w dużej mierze jest to związane z tym, że nigdy jako społeczeństwo, na szczęście, nie musieliśmy używać maseczek ochronnych (chyba że antysmogowych), ale przecież nie tylko o to chodzi. To dobro wspólne często jest dla nas wartością abstrakcyjną...
W dzisiejszym wydaniu "Gazety Średzkiej" piszemy oczywiście o wielu innych ważnych sprawach. Publikujemy listę podmiotów z naszego terenu, które można wspomóc decydując o przeznaczeniu 1 procenta. Zachęcamy też, aby zgłaszać do nas osoby z terenu naszego powiatu, które są podopiecznymi różnych fundacji i także w ten sposób zbierają środki na leczenie, czy też rehabilitację. Chcemy przedstawić jak najpełniejszą listę osób, którym można w ten sposób pomóc.
Zbigniew Król
zbigniew.krol@gazetasredzka.pl