Akt erekcyjny wmurowano w maju 1878 roku. Kościół służył nowomiejskiej gminie ewangelickiej przez sześćdziesiąt lat. Przez prawie sto lat stał w centrum miasta, a jego smukła wieża z zegarem widoczna była z daleka. Ten widok pozostał już tylko w pamięci najstarszych mieszkańców Nowego Miasta i na kilku zaledwie fotografiach. Kilkadziesiąt lat temu na fundamentach kościoła stanął Dom Kultury...
W przeszłości społeczność Nowego Miasta stanowili katolicy, ewangelicy i żydzi. Zdarzało się więc, że stosunki społeczne w miasteczku były dość skomplikowane, podobnie zresztą jak w innych miastach. Pod koniec XVIII wieku w Nowym Mieście mieszkało około 600 osób, z czego prawie 150 to ludność wyznania mojżeszowego. Dlatego przez szereg lat drugą obok kościoła katolickiego świątynią była synagoga. Ewangelików w tym czasie było kilkudziesięciu. Ich znaczący wzrost nastąpił w okresie zaboru pruskiego, kiedy realizowana była polityka inwazji niemczyzny na zajęte tereny.


Nowy kościół w Nowym Mieście
W roku 1853 uchwałą Konsystorza w Poznaniu, utworzono gminę ewangelicką w Nowym Mieście nad Wartą. Ponieważ ewangelicy nie mieli swojej świątyni, nabożeństwa odbywały się przez kilkanaście lat w Klęce, w pomieszczeniu spichrza solnego należącego do Hermanna Kennemanna, właściciela majątku, który w historii zapisał się jako przywódca Hakaty i bezwzględny wróg Polaków. W pierwszym okresie nabożeństwa w Klęce prowadził pastor z parafii w Książu. Budowę kościoła ewangelickiego w Nowym Mieście rozpoczęto w 1878 roku. Jego fundatorem był wspomniany wcześniej H. Kennemann, jeden z największych właścicieli ziemskich w Poznańskiem, który własnoręcznie podpisał akt erekcyjny umieszczony wraz z modlitewnikiem i ówczesnymi monetami w fundamentach kościoła. Świątynia budowana była według planów sporządzonych przez mistrza murarskiego Reicha z Pleszewa, natomiast stolarka stanowiąca wyposażenie wnętrza wykonana została przez miejscowego rzemieślnika Wilhelma Ebelinga. Uroczystość poświęcenia kościoła nastąpiła 28 maja 1879 roku - 141 lat temu. Był miejscem modlitwy do końca II wojny światowej.


Obrzędy, cement i dyskoteki w tych samych ścianach
W latach powojennych, nowa tzw. ludowa władza wykorzystywała pomieszczenia kościoła jako magazyn, składowano tam materiały budowlane. Ale w roku 1959, kiedy w kościele katolickim pw. Św. Trójcy prowadzono prace remontowe, kościół ewangelicki stał się znowu miejscem modlitwy - odprawiano tam msze i wszelkie obrzędy kościoła katolickiego. Wspomnieć trzeba, że po II wojnie nowomiejscy parafianie przez wiele lat korzystali też z dzwonu na wieży ewangelickiego kościoła (czasie wojny hitlerowcy wywieźli z kościoła katolickiego trzy dzwony). Pamiętam, że kiedy byłem ministrantem wspólnie z kolegami wchodziliśmy na ułożone worki cementu, aby sięgnąć liny i rozbujać dzwon, co nie było wcale takie proste. Z czasem, dzięki staraniom ówczesnego proboszcza ks. Alfonsa Preissa, pobudowano nową dzwonnicę obok kościoła Św. Trójcy i przeniesiono tam dzwon ewangelicki, który służy do dziś.
Lata siedemdziesiąte, przyniosły kolejne zmiany. O losie kościoła ewangelickiego zdecydowały władze komunistyczne. Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Jarocinie (Nowe Miasto należało wówczas do powiatu jarocińskiego), 11 października 1972 r. podjęło decyzję o wybudowaniu w mieście Domu Kultury. Zdecydowano, że stanie on na miejscu kościoła ewangelickiego... W lutym 1975 roku, na łamach Południowej Wielkopolski, zamieszczono zdjęcie z okresu budowy i krótką notatkę, którą tu przytaczam: „Zapoczątkowana w 1972 r. budowa Domu Kultury w Nowym Mieście, które nie jest już miastem, posuwa się, w miarę posiadanych środków, naprzód. Być może, że obiekt ten byłby już ukończony, gdyby nie fakt, że naczelnik gminy uznał, że należy nieco zmienić dokumentację i dobudować zaplecze: szatnię, urządzenia socjalne, itd. [...] już dzisiaj można zaryzykować twierdzenie, że będzie to okazały i ładny obiekt, z którego będą dumni mieszkańcy nadwarciańskiego grodu. Przecież część prac wykonali w czynie społecznym. Jeżeli zajdzie potrzeba, to niewątpliwie pospieszą z dalszą bezinteresowną pomocą" Niestety, jakość zamieszczonej tam fotografii, ukazującej postęp prac, nie pozwala na jej publikację. Można jednak z łatwością dostrzec, że część ścian kościoła od strony południowej nie została wyburzona a całkowicie wykorzystana - charakterystyczne dla budowli sakralnej wielkie łukowate okna, zostały zabudowane cegłą, i stanowią obecnie jedną całość. Dzisiaj w nowomiejskim Domu Kultury można jeszcze zobaczyć niewielkie pomieszczenie, które znajdowało się w przedniej części dawnego kościoła (prawdopodobnie kruchta) - zachowało się zupełnie nietknięte, z charakterystycznym łukowatym sklepieniem.


Dopóki bije dzwon...
Historia Nowego Miasta nad Wartą jest niezwykle ciekawa, obfitująca w wiele ważnych wydarzeń historycznych. Kościół ewangelicki był częścią tej historii, dla której powinniśmy mieć wiele pokory i szacunku. Już nieliczni mieszkańcy Nowego Miasta i okolicy pamiętają, że kiedyś głos tego samego dzwonu, który dzisiaj przywołuje wiernych na modlitwę, dobiegał z wysokiej wieży kościoła ewangelickiego... Rozmawiałem o tych wydarzeniach z wieloma mieszkańcami Nowego Miasta. Wypowiedzi były podobne, powtarzały się takie stwierdzenia: "Po co było burzyć taki kościół, to historia i zabytek", „[...] inne wyznanie ale miejsce poświęcone, to profanacja i głupota tamtej władzy, szkoda..."

Andrzej Gogulski