W ubiegłym tygodniu Piotr Kasprzak, były wicestarosta, zrezygnował na znak protestu z pracy w Komisji Rewizyjnej Rady Powiatowej w Środzie. Dziś w "Gazecie Średzkiej" mówi o konieczności rozmów na temat wyboru nowego Zarządu Powiatu Średzkiego i nowej koalicji, co według niego jest koniecznością, by powiat średzki znów działał dynamicznie

Zbigniew Król - Dlaczego zdecydował się pan zrezygnować z pracy w komisji rewizyjnej?
Piotr Kasprzak - Na znak protestu. Jako komisja wykonaliśmy ciężką pracę, tym cięższą, że mieliśmy problem z otrzymaniem dokumentów. Prezes Wiatr nie chciał pewnych rzeczy udostępniać twierdząc, że są tajne. Na podstawie tego, co udało nam się dowiedzieć, przedstawiliśmy najlepszy możliwy raport. Reakcja starosty Iwańczuka, który naszą pracę podsumował żenadą i demagogią, nie odnosząc się do zarzutów wobec PCI zawartych w raporcie, była dla mnie nie do przyjęcia.

Starosta powiedział mi, że słowa dotyczyły raportu, a nie kogokolwiek personalnie...
Powiedzmy sobie szczerze, że starosta zaatakował całą komisję rewizyjną nie patrząc, że zasiada w niej także radna z jego ugrupowania.

Panie radny, ale można byłoby zaryzykować stwierdzenie, że komisja rewizyjna odniosła sukces, bo przecież prezes PCI podał się do dymisji.
Ale czy 4 mln zł źle wydatkowanych pieniędzy z obligacji jest ceną za fotel prezesa? Czy nikt więcej nie czuje się odpowiedzialny za to, co przez półtora roku działo się w spółce? Ostatnia sesja wskazuje, że pieniędzy w spółce nie ma. Już powoli brakuje pieniędzy na pensje dla pracowników, a spółka miała 1,5-milionową stratę. Powiem szczerze, że nie wiem, czy cały Zarząd Powiatu Średzkiego miał świadomość, jak wygląda sytuacja w spółce. Natomiast starosta powinien to wiedzieć.

Czy rezygnował pan z komisji, bo według pana nie ma ona sensu działania?
Każdy członek komisji musi na to pytanie odpowiedzieć sobie sam. Moim zdaniem, w ostatnim czasie jako komisja rewizyjna wykonaliśmy pracę starosty. Ale komisja ma sens, jeśli wszystkie instytucje publiczne, które kontroluje są otwarte na jej pracę, niczego nie ukrywają, bo przyświeca im cel poprawy działania. Nie jesteśmy wrogami, ale chcemy pomóc. Odnoszę wrażenie, że starosta Iwańczuk nie jest zainteresowany pozyskaniem pełnej wiedzy i woli atakować komisję, jej członków, wyciągać sprawy z poprzedniej kadencji, zamiast naprawiać sytuację, która powstała za jego rządów.

Czy uważa pan, że w powiecie potrzebny jest nowy starosta?
Tak uważam. Sprawa PCI pokazuje, że zmiana jest konieczna natychmiast. Ostatnia sesja pokazała, że starosta nie panuje nad tym, co się dzieje w jego urzędzie. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że w oświacie brakuje 2,3 mln zł za domknięcie budżetu, bo źle przygotowano arkusze organizacyjne. Natomiast na sesji nikt nie potrafił nam odpowiedzieć na pytanie, na co wydatkowane było ponad 8 mln zł obligacji z emisji w ubiegłym roku. Takich rzeczy może być więcej.

Czy potwierdzi pan, że toczą się rozmowy w sprawie nowej koalicji?
Każdy z radnych powiatowych widzi, jaką mamy sytuację w powiecie i że starosta nie daje sobie rady z nadzorem nad spółką, że są problemy ze sprzedażą gruntów powiatowych pod inwestycje, że w ubiegłym roku 500 tys. zł, które miały zostać wydane na uzbrojenie terenów inwestycyjnych poszło na coś innego. Każda ze stron w samorządzie powiatowym wie, że konieczne są rozwiązania, które pozwolą, by powiat ruszył z kopyta. Dlatego pewne rozmowy być może się toczą. Najważniejszy jest dobrze pojęty interes powiatu. Konieczne są więc zmiany.