Co robi muzyk, który nie może koncertować i musi zostać w domu? Z Piotrem Nowakiem - muzykiem, wokalistą, multiinstrumentalistą i właścicielem studia nagrań rozmawia Hanna Sowa


Panie Piotrze, jak wygląda życie artysty w czasach koronawirusa?
Sytuacja jest bardzo trudna. Zresztą życie artysty nigdy do łatwych nie należało. Teraz jednak można powiedzieć, że z dnia na dzień artyści zostali bez pracy, gdyż wszystkie koncerty zostały odwołane.


To dla wszystkich sytuacja zupełnie niespotykana, dla ludzi kultury szczególnie niełatwe czasy. Większość z was to artyści niezależni, korzystający z umów o dzieło lub zleceń...
Ja na szczęście jestem właścicielem firmy ABB-SUPER MUSIC PRODUCTION i mogę skorzystać z pożyczki w urzędzie pracy. Wniosek złożyłem i czekam na odpowiedź.


Miał pan występować m.in. podczas Średzkich Sejmików Kultury. Z czego jeszcze trzeba było zrezygnować?

Zgadza się, podczas Średzkich Sejmików Kultury miałem wystąpić wspólnie z Rui Carlosem Ferreirą - byłym wokalistą legendarnej grupy BAD BOYS BLUE. W marcu podjęto decyzję o odwołaniu Fryderyk Festiwal 2020 w Katowicach, na którym miałem wystąpić wspólnie z Felicjanem Andrzejczakiem. Odwołana została cała trasa koncertowa z okazji 40-lecia działalności artystycznej Felicjana.


Nie obawia się pan, że taki stan może trwać długo? Podobno w niektórych miastach odwołano imprezy masowe do końca roku...
Nie wyobrażam sobie, aby do końca roku siedzieć w domu. Jeżeli tak będzie, muzycy będą zmuszeni sprzedawać swój sprzęt i instrumenty, by mieć pieniądze na podstawowe opłaty i przysłowiowy chleb.


Na szczęście jest pan też właścicielem studia nagrań. Ale pewnie teraz mało kto nagrywa w studiu...

To prawda, chodzi tutaj głównie o bezpieczeństwo zarówno moje jak i nagrywających. Można pewne rzeczy robić zdalnie np. komponować, miksować, masterować, wydawać płyty, ale fizycznie trzeba mieć ślady. Ktoś powie, że można nagrywać przez Internet - nie do końca, ponieważ osoba śpiewająca musiałaby posiadać wysokiej klasy mikrofon i pomieszczenie z odpowiednią akustyką. Kolejna sprawa - jeśli muzycy nie mają pracy, automatycznie nie mają pieniędzy na nagrania. I tutaj koło się zamyka.


Muzycy dają koncerty z własnych domów. Czy pan też koncertuje online?
Planujemy taki koncert zagrać z Felicjanem Andrzejczakiem. Jednak nie rozwiązuje to sprawy wynagrodzenia, ponieważ są to koncerty darmowe.


Co pan sądzi o pomyśle, by tego rodzaju koncerty były biletowane?
Myślę, że to nie przejdzie. Ludzie, mając na wyciągnięcie ręki serwis muzyki cyfrowej, np. Spotify czy chociażby YouTube, nie będą skłonni płacić za bilet. W normalnej sytuacji społeczeństwo przyzwyczaiło się do darmowych koncertów organizowanych m.in. przez urzędy miast.


Ma pan jakieś nowe projekty muzyczne, które zostaną zaprezentowane online?

Obecnie pracuję nad swoją autorską płytą, na której nagrywanie zawsze brakowało czasu. Wkrótce pojawi się teledysk na YouTube, który zostanie zrealizowany na terenie Środy.


Czy jako artysta ma pan wsparcie finansowe od państwa?

Do tej pory żadnej pomocy nie otrzymałem. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni. Złożyłem wniosek o pomoc socjalną dla twórców i artystów z FPK oraz wniosek w urzędzie pracy. Jeśli wnioski zostaną rozpatrzone pozytywnie, na pewno będzie to duża pomoc.


A sami muzycy - jak wspieracie się w tym trudnym czasie?
Przede wszystkim dzwonimy do siebie i rozmawiamy. Staramy się nawzajem wspierać i liczymy, że to wszystko jak najszybciej się skończy.


Miał pan w planach wiele projektów, które trzeba przesunąć w czasie...
Jednym z najważniejszych planów była współpraca z muzykami zespołu Budka Suflera - basistą Mieczysławem Jureckim oraz perkusistą Tomaszem Zeliszewskim. Mieliśmy tworzyć trio, ale rok 2020 zaczął się tragicznie. 6 lutego pożegnaliśmy Romualda Lipko, co dla zespołu i fanów było ogromnym ciosem. Miesiąc później mieliśmy już „niewidzialnego wroga", którym jest koronawirus.
8 lutego premierę miał teledysk do mojej autorskiej piosenki „DOWN AND OUT", którą nagrałem w duecie z Felicjanem Andrzejczakiem (zapraszam na YouTube). Jednocześnie utwór zapowiada całą płytę. Pracę nad płytą rozpoczęliśmy 28 stycznia i 10 marca koronawirus przerwał nam dalsze nagrania. Mając studio, ja mogę nagrywać, ale muzycy fizycznie muszą do mnie przyjechać, aby zarejestrować np. perkusję, gdzie - aby ją nagrać - trzeba użyć aż dziesięciu specjalistycznych mikrofonów i dysponować odpowiednim akustycznie pomieszczeniem.


Teraz jest czas na nadrobienie zaległości, na dopracowanie rozpoczętych nagrań?
Zgadza się, wreszcie jest czas. Oprócz pracy nad Felicjana i moją płytą w marcu ukazał się krążek „Wesołe Nutki 2019", której byłem fundatorem nagrań. Jest to już druga płyta, na której znajdują się moje autorskie utwory, śpiewane przez laureatów festiwalu w Garbach. Tegoroczny festiwal miał się odbyć 22 marca. Obecnie pracuję równolegle nad płytą „Z mroku do światła" Roberta Bakalarskiego oraz „REGINA PACIS" Apostolatu Jezusa i Maryi, nad którą patronat honorowy objął arcybiskup Stanisław Gądecki, a błogosławieństwo nagrał wizytator apostolski o szczególnej roli dla parafii w Medjugorie - abp Henryk Hoser.


Słucha pan innych artystów online, ogląda koncerty, nagrania?
Tak, oczywiście. Ostatnio mam na tapecie jednego z moich ulubionych basistów amerykańskich Marcusa Millera, od którego czerpię inspiracje. Uwielbiam też zespół TOTO, na którego muzyce się wychowałem.


Wielu artystów przyznaje, że ma wreszcie czas na pobycie z rodziną w domu. Wreszcie nie żyjecie „na walizkach"...
To prawda, jest to bardzo cenny czas, aczkolwiek już tęsknię za tym życiem „na walizkach", bo ile czasu można spędzać w domu? Brakuje mi kontaktu z publicznością i przeżywania emocji, związanych z byciem na scenie.


Rodzina cieszy się, że jest pana więcej w domu?
Na pewno się cieszy, ale na dłuższą metę wszystko w nadmiarze jest „szkodliwe" (śmiech). Jesteśmy rodziną katolicką i dzięki temu mamy siłę przetrwać ten trudny czas. „Rodzina Bogiem silna, staje się siłą człowieka i całego narodu" mówił św. Jan Paweł II.


Jest więcej czasu na pomyślenie nad życiem, nad karierą, nad tym, co najważniejsze?

Nic się nie dzieje bez przyczyny. Jest to niewątpliwie czas, aby każdy z nas zastanowił się nad swoim życiem i odpowiedział sobie na pytanie, co jest w życiu najważniejsze. Świat się zatrzymał i nie wiemy, czy pandemia zakończy świat, jaki znaliśmy do tej pory.


Dziś są pańskie urodziny. Czego panu życzyć w tym szczególnym dniu?
Przede wszystkim dużo zdrowia i jak najszybszego powrotu do normalności. Zresztą tego samego życzę moim słuchaczom i czytelnikom „Gazety Średzkiej".