ZANIEMYŚL. W sobotę 29 lipca odbyły się 39. Zaniemyskie Bitwy Morskie. Sprzedano 12 tysięcy biletów, a fanów Sylwii Grzeszczak nie zraziło nawet dwugodzinne opóźnienie w koncercie, które spowodowane było... brakiem prądu. Tradycyjny pokaz fajerwerków odbył się niemal o północy
W sobotę jako pierwsi, jak co roku, wcześnie rano wystartowali wędkarze. Zawody wędkarskie o Puchar Wójta Gminy Zaniemyśl rozpoczęły się już o godz. 7:00. Piszemy o nich na stronie 9.
O godz. 15:00 rozpoczęła się żeglarska bitwa na Jeziorze Raczyńskim o Herb Gminy Zaniemyśl. Zmagania stateczków najwygodniej podziwiać było z plaży głównej. Bitwę co roku przygotowuje Uczniowski Klub Żeglarski Środa. Potyczka na wodzie zostanie odegrana przez uczniów - żeglarzy ze Środy, pod wodzą Patryka Różańskiego. W bitwie wzięło udział 12 łódek (w sumie 16 masztów) i ponad 30 uczestników. Było widowiskowo.
Po bitwie na wodzie impreza przeniosła się do amfiteatru. Zaśpiewały młode wokalistki prowadzone przez Klaudię Popielską przy Gminnym Ośrodku Kultury. Był też pokaz tańca baletu w wykonaniu małych baletnic prowadzonych przez Agnieszkę Skarbecką. Przed sceną zaprezentuje się Kuźnia Twoje Centrum Fitness.
Zagrał też działający także przy GOK Zaniemyśl zespół The Nutcrackers z Zaniemyśla. Zagrał jednak krótko, bo w trakcie ich występu wysiadł prąd.
Awarii uległa stacja transformatorowa, która stoi przy zejściu do amfiteatru. Błyskawicznie, pomimo sobotniego późnego popołudnia, udało się ściągnąć pogotowie energetyczne. Jednak niewiele można było zdziałać.
Z Poznania do Zaniemyśla wyruszył agregat, który byłby w stanie zapewnić energię elektryczną na scenę i cały amfiteatr. Dodajmy, że prądu nie miała również znaczna część Zaniemyśla.
Wcześniej niż z Poznania do Zaniemyśla dojechał jednak potężny agregat prądotwórczy Enei z Wrześni. Jednak czas leciał nieubłaganie. Część osób, która kupiła bilety znosiła problemy ze stoickim spokojem. Nie działały atrakcje dla dzieci, a popularnym sposobem na spędzenie czasu był spacer na wyspę - oczywiście nowym mostem. Przechodziły nim tłumy. Wiele osób jednak burzyło się na przerwę w występach i brak zabezpieczenia zapasowego źródła prądu ze strony organizatorów. Były też żądania zwrotu pieniędzy za bilety. Z drugiej jednak strony - pomimo braku prądu i muzyki, przy kasach wejściowych zrobiły się gigantyczne kolejki. Największa od strony ul. Raczyńskich miała ponad sto metrów długości. Można powiedzieć, że przez przerwę w koncercie chętni zdążyli na Sylwię Grzeszczak, a wcześniejsze Camasutra i Mezo mieli gigantyczną publiczność. W sumie prądu nie było przez ponad trzy godziny.
Prąd udało się włączyć około godz. 20:00. Z dwugodzinnym opóźnieniem na scenie pojawiły się muzyczne gwiazdy. Najpierw show taneczno - muzyczne przedstawiła gwiazda disco polo Camasutra.
Później na scenie pojawił się raper Mezo, czyli Jacek Mejer, który dał niezwykle energetyczny koncert.
Zwieńczeniem koncertowej soboty w Zaniemyślu był jednak występ gwiazdy wieczoru - Sylwii Grzeszczak. Czekali na nią zwłaszcza młodzi widzowie - niezrażeni nawet tym, że koncert ich idolki miał się rozpocząć o godz. 20:45, a zaczął dwie godziny później - o pół do jedenastej. Sylwia Grzeszczak nie sprawiła zawodu swoim fanom. Koncert był z rozmachem. Z artystką przyjechał do Zaniemyśla nawet mały fortepian. Koncert zakończył się krótko przed północą.
Sylwia Grzeszczak przyciągnęła do Zaniemyśla tłumy. Sprzedano 12 tysięcy biletów!
Jeszcze przed północą, a nie - jak planowano - o godz. 22:00, odbył się pokaz pirotechniczny, z którego co roku słyną Zaniemyskie Bitwy Morskie. Fajerwerki odpalane były z pomostów i zza jeziora. Firma Weko przygotowała jak zawsze efektowne, kolorowe i głośne widowisko.
Bitwy zakończyła zabawa taneczna z zespołem Oaza. W dobrej zabawie i tańcach nie przeszkadzały nawet rzęsiste opady deszczu.
Patronat prasowy nad Zaniemyskimi Bitwami Morskimi sprawowała "Gazeta Średzka".
krzem