W niedzielę w Amfiteatrze Gminnego Ośrodka Kultury w Krzykosach odbyło się XVI Wielkopolskie Spotkanie Kapel Podwórkowych. Niestety, doskonałą zabawę zepsuła nieco pogoda, tego dnia wietrzna i chłodna. Szkoda, bo muzyka czterech kapel, biorących udział w festynie, sprzyjała świetnej zabawie
Gospodarzami spotkania były oczywiście Szczuny z Sulęcinka. Kapela z gminy Krzykosy jak zwykle otwierała Wielkopolskie Spotkanie Kapel Podwórkowych i dała pierwszy dynamiczny koncert. Szczuny z Sulęcinka i członek tej kapeli Ryszard Włodarczyk - dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Krzykosach - organizują spotkanie kapel już od 2004 roku. Od zawsze cieszy się ono wielką popularnością.
Zaraz po Szczunach z Sulęcinka wystąpiła kapela Jaromi zez Ekom. To świetny zespół grający... bluesa pyrlandzkiego, czyli wielkopolskiego. To blues z tekstami pisanymi w gwarze wielkopolskiej. Lider zespołu - Jarosław Jaromi Drażewski, potrafi wprawić publiczność w dobry humor i w nastrój zabawy, ale także - przypominając starą pyrlandzką gwarę - dodaje do występu walor edukacyjny. I tak oczywiście było w niedzielę w Krzykosach. Jaromi zez Ekom świetnie bluesowali, a lider żartował „na lewo i prawo".
Później na krzykoskiej scenie pojawiła się kapela podwórkowa Cianto, która przyjechała aż z Rzeszowa. Cianto to grupa z 10-letnią tradycją, powstała z inicjatywy Tomka Shapari w styczniu 2009 r. O ile dwie pierwsze kapele Wielkopolskiego Spotkania Kapel Podwórkowych reprezentowały więc Wielkopolskę i wielkopolską gwarę, to Cianto zaprezentował to, co najlepsze w Rzeszowie i okolicach.
Wreszcie na koniec imprezy zaprezentowała się Złotowska Kapela Podwórkowa No to cyk. Grupa ma już naprawdę solidne doświadczenie, gdyż działa od ponad 20 lat.
W programie imprezy znalazły się także zamki dmuchane, kino sferyczne oraz zabawa taneczna. Była oczywiście gastronomia i piwo.
Patronami spotkania byli wójt Krzykos Andrzej Janicki i starosta średzki Ernest Iwańczuk.
(k)