W sobotę odbyły się kolejne Zaniemyskie Bitwy Morskie. Gwiazdy spisały się doskonale na scenie zaniemyskiego amfiteatru, ale widzów było mniej niż przed rokiem
Muzyczne bitwy w zaniemyskim amfiteatrze mają swoją renomę, a odbyły się już po raz 41. Jak zwykle były świetnie przygotowane. To największa impreza muzyczna w powiecie w ciągu roku, a Zaniemyśl co roku na jeden dzień staje się muzyczną stolicą powiatu średzkiego. Do Zaniemyśla jadą więc tłumnie mieszkańcy nie tylko gminy Zaniemyśl i nie tylko powiatu średzkiego, ale także z powiatów ościennych, w tym z Poznania. Podobnie było w tym roku, ale było ich mniej.
W ubiegłym roku, gdy gwiazdami byli Agnieszka Chylińska oraz zespoły Golec uOrkiestra i zespół Papa D., czyli dawniej Papa Dance, sprzedano niemal 12 tysięcy biletów. Jeszcze więcej ludzi było rok wcześniej, gdy w Zaniemyślu zaśpiewała Sylwia Grzeszczak. Wtedy biletów sprzedano ponad 12 tysięcy.
W tym roku biletów sprzedano tylko ** tysięcy. Szkoda, bo zabawa była świetna. Jak zwykle dopisała pogoda, a gwiazdy dały świetne koncerty. Bilet wstępu na bitwy kosztował 10 zł, a więc w tym roku impreza "zarobiła" mniej o jakieś **** zł.
W amfiteatrze program dla dzieci poprowadziły Agnieszka Skarbecka i Klaudia Popielska, a potem na scenie pojawił się najstarszy i jeden z najpopularniejszych zespołów disco polo, czyli Bayer Full. Liderem i wokalistą zespołu jest Sławomir Świerzyński, który przypomniał, że ma już na koncie 35 lat występów na scenie, a w tym czasie doczekał się już sześciorga wnucząt. W Zaniemyślu można było usłyszeć i zaśpiewać razem z zespołem największe przeboje Bayer Full, w tym m.in. "Majteczki w kropeczki", "Blondyneczka" i "Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina". Po disco polo program "Piosenki z kapelusza" przedstawiły Beata Noszczyńska i Agnieszka Babicz-Stasierowska.
W Zaniemyślu zaśpiewał również Grzegorz Hyży, czyli finalista trzeciej edycji programu X-Factor. Wokalista pojawił się na scenie z dużym zespołem i dał świetny, porywający koncert.
Niekwestionowaną gwiazdą najwyższej klasy była Kayah, czyli królowa polskiej sceny muzycznej, a zwłaszcza muzyki etno.
Kayah koncertuje już od 35 lat i jej utwory zna chyba każdy, a w Zaniemyślu usłyszeć można było przegląd jej największych przebojów. Zaczęło się od "Córeczko! Wolałabym żebyś była chłopcem", a potem było jeszcze lepiej. Uczestnicy bitew usłyszeli więc i zaśpiewali wspólnie: "Supermenka", "Śpij kochanie, śpij", "Byłam różą", "Sto lat młodej parze", "Prócz Ciebie nic", "Po co", "Na językach" i "Testosteron". Na bis widzowie usłyszeli dwa utwory związane z Goranem Bregoviciem, czyli "Dawaj w długą" i absolutny hit, czyli "Prawy do lewego". Koncert był brawurowy, a Kayah miała świetny kontakt z publicznością, prowadziła dialog i wciągała widzów do wspólnej zabawy. Kayah to bowiem nie tylko wspaniały wokal, ale na scenie to prawdziwy wulkan energii. Już na początki koncertu stwierdziła, że na tej scenie i na tym koncercie "się zaniemyśliła".
Co ciekawe - w Zaniemyślu Kayah zaśpiewała również piosenkę "Podatek od miłości", który w oryginale śpiewa z... Grzegorzem Hyżym. G. Hyżego zastąpił jeden z muzyków z zespołu, a w tym czasie G. Hyży był jeszcze w Zaniemyślu i z garderoby słuchał tego utworu.
Do tego sławę przyniosły jej udane duety - czy "Prawy do lewego" nagrane z Bregoviciem oraz "Embarcação/ Statek Naszego Losu" z Cesarią Evorą.
Warto dodać, że Kayah przyjechała z małą orkiestrą. Jej cały zespół - w tym także obsługa - to w sumie 23 osoby.
Po - jak zwykle w Zaniemyślu - efektownym pokazie sztucznych ogni wieczorną zabawę pod chmurką poprowadził DJ Zaleya. Pokaz jak zawsze mógł się podobać, a fajerwerki były strzelane z trzech pływających platform oraz z plaży zza jeziora.
Imprezę na scenie prowadził niezawodny Sławomir Weiss. Po raz pierwszy bitwami zarządzał nowy dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury Bartosz Godziewski. Była to dla niego niepowtarzalna okazja, by zapoznać się z imprezą. Wskoczył bowiem w zaniemyską kulturę, gdy bitwy były już niemal zapięte na ostatni guzik. Jak powiedział "Średzkiej", pozostało tylko pokierować wydarzeniem w dniu imprezy, a jednocześnie mógł zauważyć błędy, które za rok będzie chciał wyeliminować. Za rok kolejne bitwy to będzie już autorska impreza nowego dyrektora, łącznie z wyborem gwiazd.
Chwilę przed pokazem sztucznych ogni na scenie pojawił się wójt Krzysztof Urbas, który dziękował widzom za przybycie i obiecał, że za rok będzie również bombowo. K. Urbas nad bitwami pracuje od niemal 30 lat. Był bowiem jednym z organizatorów nawet, gdy nie był jeszcze radnym, a co dopiero wójtem. Na zapleczu przypominał, że pierwszą gwiazdą bitew, której koncert organizował była Eleni.
Jak zwykle nad bitwami pracował sztab ludzi - począwszy od kadry Urzędu Gminy poprzez sporą grupę bileterów, liczne grono strażaków oraz armię ochroniarzy.
Zaniemyskie Bitwy Morskie mają swój niepowtarzalny klimat. Na pewno wpływ na to ma urokliwe miejsce, jakim jest zaniemyski amfiteatr. Osoby zmęczone kilkugodzinnym koncertem mogą usiąść na plaży, by zachwycić się pięknem Zaniemyśla, a przy okazji niewiele tracą z tego, co dzieje się na scenie. Może nawet przydałby się dodatkowy telebim na plaży, bo ten stojący przy scenie sprawdza się doskonale.
J. Krzeminski