W sobotę na Starym Rynku odbyła się kolejna edycja Narodowego Czytania. Tym razem średzianie mieli okazję posłuchać ośmiu polskich nowel
- Nowele to nasza specjalność. Te teksty, mimo nieco innego od współczesnego języka i stylu, cały czas świetnie się bronią. To perełki polskiej literatury - mówiła Małgorzata Walasek, dyrektor średzkiej Biblioteki Publicznej, która w sobotę poprowadziła kolejną edycję Narodowego Czytania w Środzie. Na ósmą edycję akcji para prezydencka zaproponowała osiem polskich nowel. W sobotę na rynku wybrzmiały więc: „Dobra pani" Elizy Orzeszkowej, „Dym" Marii Konopnickiej, „Katarynka" Bolesława Prusa, „Mój ojciec wstępuje do strażaków" Bruno Schulza, „Orka" Władysława Stanisława Reymonta, „Rozdzióbią nas kruki, wrony..." Stefana Żeromskiego, „Sachem" Henryka Sienkiewicza oraz „Sawa" Henryka Rzewuskiego.
W tym roku teksty czytali przedstawiciele władz i organizacji samorządowych z gminy i powiatu, dyrektorzy szkół i instytucji oraz przedstawiciele duchowieństwa i służb mundurowych. Średzkie Narodowe Czytanie rozpoczęła wicestarosta Małgorzata Zabłocka-Wiśniewska, która zaprezentowała pierwszy fragment noweli Marii Konopnickiej „Dym". Drugi fragment przeczytał ks. Radosław Nowak, proboszcz parafii w Murzynowie Kościelnym. Jak powiedział proboszcz, czytanie fragmentu noweli Konopnickiej było dla niego tym bardziej ważne i symboliczne, że niedawno modlił się przy grobie pisarki na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. - Ten grób, sam to widziałem, zawsze udekorowany jest bukietami biało-czerwonych kwiatów - mówił ksiądz Nowak. Ostatni fragment noweli „Dym" przeczytał burmistrz Piotr Mieloch.
W sumie średzkie czytanie rozpoczęło się nieco po dziesiątej, trwało blisko trzy godziny i zakończyło się kilka minut przed godziną pierwszą. Jak można się było spodziewać, akcja nie zgromadziła tłumów słuchaczy, tym bardziej, że pogoda w sobotę nie sprzyjała wydarzeniom plenerowym - było zimno i padał deszcz. Na szczęście uczestnicy i słuchacze zasiedli w rozstawionym na płycie rynku namiocie. Jednak mimo deszczu i zimna były osoby, które zatrzymywały się pod namiotem, by wysłuchać chociaż jednej noweli.
Hanna Sowa