Franciszka Iska Kenny, córka ostatniej właścicielki Koszut - Gabrieli Rekowskiej - na początku listopada przyjechała do Polski. Razem z córką Aleksandrą i jej mężem odwiedziła Dwór w Koszutach
W dniu Wszystkich Świętych - 1 listopada - w Krerowie koło Środy na cmentarzu wokół kościoła, przy grobowcu swojego dziadka Stanisława Rekowskiego i ojca Kazimierza Rekowskiego zapaliła znicze i złożyła kwiaty Franciszka Iska Kenny, córka ostatniej właścicielki Koszut śp. Gabrieli Rekowskiej. Przyjechała z Wiednia wraz z córką Aleksandrą i jej mężem. W czasie krótkiej wizyty w Polsce chciała pokazać córce i zięciowi jak najwięcej, a przede wszystkim swój rodzinny dom - dwór w Koszutach.
Goście zwiedzili zamek w Kórniku i pałac w Rogalinie, galerię obrazów ze zbiorów Raczyńskich. Szczególnym zainteresowaniem Aleksandry cieszył się park w Rogalinie z zabytkowymi dębami i arboretum kórnickie z różnorodnymi gatunkami roślin. Sama jest absolwentką uczelni, która ukształtowała jej zainteresowania botaniką i ekologią, co przełożyło się na jej częste wyjazdy do różnych krajów świata, w tym do Nepalu.
Franciszka podziwiała Środę, Stary Rynek, kolorowe, odnowione kamienice. Cieszyło ją, że w krótkim czasie wiele się zmieniło, że powstało tak dużo nowych osiedli mieszkaniowych i że miasto się rozrosło. Goście z Wiednia byli też z wizytą w Poznaniu, gdzie odbyli spacer po Starym Rynku. Słoneczna pogoda dostarczyła dodatkowych wrażeń, a poznański Ratusz, odpowiednio oświetlony, prezentował się znakomicie. Zwiedzanie Poznania zakończyło się w miejscu, którego nie sposób pominąć - w Bazarze - miejscu, które przed wojną upodobali sobie okoliczni ziemianie.
W ostatnim dniu pobytu w Polsce Franciszka przyjechała do Koszut. Zgodziła się też na wywiad i wspomnienia, dotyczące jej i najbliższej rodziny. Opowieść oparta była też na wspomnieniach jej matki Gabrieli, która - mieszkając w Wiedniu - zawsze wspominała Koszuty i tutejsze codzienne życie. Opowiadając historię Franciszka wzruszyła się.
Zapis tej rozmowy jest dla naszego muzeum cennym źródłem, które pozostanie w archiwum, służąc następnym pokoleniom w poznawaniu życia ciekawych ludzi, tła społecznego, dużej i małej historii.
Lidia Gniotowska