Średzianin Wojciech Taczała od pięciu lat pracuje w Anglii. Prowadzi tam swoje studio tatuażu. Życie dzieli między pracę a życie rodzinne w Środzie
Wojciech Taczała pochodzi z Poznania. Do Środy trafił wiele lat temu, kiedy poznał swoją późniejszą żonę - Martę. I to właśnie nasze miasto stało się dla nich wspólnym domem. - Moja żona Marta jest najlepszym recenzentem moich prac. Ale też ona i nasz syn Tymek są dla mnie największym wsparciem i motywacją - mówi.
Wojciech Taczała dzieli swoje życie na pracę i rodzinę. W sposób bardzo dosłowny. Trzy tygodnie spędza w Anglii, gdzie pracuje przez siedem dni w tygodniu, od rana do wieczora, prowadząc swoje studio tatuażu, a potem na dwa - trzy tygodnie wraca do Środy i bez reszty oddaje się rodzinie. Rodzina nie zdecydowała się bowiem na wspólny wyjazd za granicę, ale na właśnie taką formę życia.
- Tatuaż bardzo mnie ciekawił już od 19. roku życia. Ale były to wówczas inne czasy, nie było internetu, w Poznaniu działały chyba dwa studia tatuażu. Wtedy nie była to droga dla mnie - opowiada.
Założył swoją firmę, pracował jako grafik komputerowy, programista, tworzył strony w internecie. Firmę prowadził w Środzie. Na początku był to stabilny biznes, ale z czasem konkurencji było coraz więcej, pojawił się Facebook. - Wiedzieliśmy z żoną, że w tej działalności nie pójdę już do przodu. Postanowiliśmy więc, że na kilka miesięcy wyjadę do Anglii, popracuję, rozejrzę się. Miały to być trzy miesiące, jest już pięć lat - mówi Wojciech Taczała.
Do Anglii jechał już po to, aby zajmować się tatuażem. Pracował w studio w niewielkim Rugby, potem w Hinckley. W tej drugiej miejscowości pracował u pewnego Amerykanina. Po półtora roku zdecydował się otworzyć własne studio. Zainteresowanie było tak duże, że zdecydował się zatrudnić 2 - 3 ludzi, Anglików.
Jego prace są publikowane w gazetach. Jest aktywny na Facebooku i Instagramie. Bywa zapraszany na największe konwenty, gdzie pokazują swoje prace najwięksi artyści mieszkający na Wyspach Brytyjskich. Wszystko to dało mu wiele ciekawych znajomości.
- W ostatnim czasie bywałem na zaproszenia świetnych tatuażystów w USA, w Niemczech, a ostatnio w Avignonie we Francji. Lubię podróżować. Może nie mam czasu tam zwiedzać, ale poznaję inne kultury od podszewki, przez ludzi - opowiada.
Tatuaże w różnych krajach różnią się od siebie stylem. We Francji więcej jest tatuaży graficznych, często abstrakcyjnych, w USA często można znaleźć nawiązania do komiksów, w Polsce dominuje ostatnio tatuaż realistyczny, często z symboliką patriotyczną. - Polska ma obecnie świetnych artystów, bardzo wysoki poziom, czego przykładem jest średzianin Tomek Cukrowski - mówi Wojciech Taczała.
Gdzie artysta widzi swoje miejsce zawodowe w przeszłości? - Czuję, że formuła mojej pracy w Hinckley powoli się wyczerpuje. Jestem otwarty na nową lokalizację. Na szczęście uprawiam zawód, który pozwoliłby mi zamieszkać prawie na całym świecie. Więc kto wie, gdzie rzuci mnie los - opowiada.
(kóz)