TAEKWONDO. Nie udało się Ani Karsińskiej stanąć na podium Mistrzostw Europy Kadetów w Estonii. Debiutująca w zawodach tej rangi młoda zawodniczka UKS Taekwondo Środa miała pecha w losowaniu - trafiła na znacznie bardziej doświadczoną reprezentantkę Rosji Annę Logynową, która wywalczyła tytuł mistrzyni Europy
Zarówno rodzice Ani, trenerzy, jak i zarząd średzkiego klubu od początku przypominali, dla młodziutkiej zawodniczki ze Środy zawody te miały być okazją do zdobycia doświadczenia w startach na dużych imprezach, w międzynarodowej stawce, tak aby w przyszłości Ania wiedziała, jak radzić sobie ze stresem.
W ME Kadetów w Estonii, rozgrywanych pod koniec sierpnia w Tallinie, udział wzięło 355 zawodników z ponad 20 krajów. - Ania startowała w kategorii -44 kg. Był to jej pierwszy start w zawodach takiej rangi. W pierwszej walce trafiła na reprezentantkę Rosji, niestety przeciwniczka okazała się lepsza. Doświadczenie z tej rangi zawodów przyniesie efekty w przyszłości - mówi krótko Marek Zawadka, trener Polskiej kadry na te mistrzostwa i jednocześnie trener średzkich taekwondzistów.
Trenerzy i działacze UKS Taekwondo podkreślają, że już start na tak ważnej imprezie jest sukcesem. Ania idzie śladem najlepszych dziś średzkich taekwondzistów - w listopadzie 2018 roku Maciej Leporowski reprezentował Polskę i średzki klub, jako kadet na mistrzostwach Europy w Hiszpanii. Choć on też nie stanął tam na podium, to zdobył doświadczenie, pewność, która owocowała w kolejnych miesiącach. - To był pierwszy start naszej zawodniczki za granicami naszego kraju. Towarzyszył jej wielki stres. Widać to było w pierwszej rundzie. Druga runda była bardziej wyrównana, ale wynik ostatecznie był na korzyść Rosjanki - mówi prezes Izabela Leporowska. - Ania jest bardzo zdolna, bardzo skromna i bardzo pracowita. Brak doświadczenia i stres jest do opracowania. Trzymajcie kciuki i kibicujcie, a efekty będzie już niedługo widać.
Zarząd klubu UKS Taekwondo Środa z Ani i wszystkich pozostałych zawodników, którzy ciężko pracują jest bardzo dumny. Ale nie ukrywają, że widzą też ciemne strony dzisiejszego podejścia dzieci i młodzieży do sportu. Mówią wprost, że trudno zachęcić dzieci i młodzież do trenowania tak jak robią to dziś starsi zawodnicy. Bo to jest ciężka praca i wiele wyrzeczeń na co dzień. Jest to choćby walka z wagą. Najlepsi muszą przez cały rok utrzymać wagę, a w przypadku nastolatków to bardzo trudne. Szybko rosną - dla przykładu M. Leporowski przez pewien czas rósł po 2 - 3 centymetry w miesiącu. Ania też ostatnio wystrzeliła w górę. Rosną, zmieniają się, ale kategorii wagowych zmienić na najważniejszych imprezach nie mogą. Muszą cały czas pilnować rygorystycznie wagi.
Dorośli zwracają też uwagę na to, że pewną motywacją dla tych najlepszych do jeszcze większej pracy są nagrody i stypendia, dzięki którym zawodnicy mogą opłacać sami część sportowych wydatków. Kupić muszą, ale sami nie mają czasu na to, by zarabiać pieniądze. Mają szkołę, treningi, wyjazdy na zawody i zgrupowania. Nagrody i stypendia były sporym odciążeniem dla całych rodzin. Niestety i tych rzeczy jest coraz mniej. Dorośli nie ukrywają żalu do radnych powiatowych, którzy wstrzymali wypłacanie stypendiów sportowych.
Dym