W styczniu odbyła się premiera spektaklu online „Ewa i ja", inspirowanego reportażem Piotra Bojarskiego „Ewa Braun pisze do Evy Braun". To historia średzianki o tym samym imieniu i nazwisku, co ukochana Hitlera
Niezwykła historia wojenna Polki - Ewy Braun - stała się inspiracją dla poznańskiej reżyserki i aktorki Ewy Kaczmarek (Laury Leish), która postanowiła na jej podstawie zrealizować monodram „Ewa i ja". Spektakl można było obejrzeć w połowie stycznia w formie online w Republice Sztuki Tłusta Langusta.
Niemiecka Eva Braun urodziła się w Monachium i była kochanką człowieka uznawanego za jednego z największych zbrodniarzy w dziejach świata. Polska Ewa Braun przyszła na świat w Środzie Wielkopolskiej, w rodzinie skromnego urzędnika kolejowego, któremu - dzięki niemieckiemu nazwisku i służbie w pruskiej armii - udawało się prowadzić dobrze zakamuflowaną działalność konspiracyjną. Los sprawił, że ich życiorysy połączyły się w przedziwny sposób.
Historia, którą odkrył i opisał w książce „Poznaniacy przeciwko swastyce" Piotr Bojarski, wydarzyła się naprawdę. Polska Ewa Braun napisała do niemieckiej Evy Braun list, który najprawdopodobniej ocalił życie jej ojcu. Ta niezwykła korespondencja stanowi punkt wyjścia do teatralnej opowieści. W jej polifonicznej strukturze przecinają się odmienne perspektywy i narracje. Dwie z nich to głosy przeszłości: opowieść Evy Braun, ukochanej Hitlera, i Ewy Braun, córki konspiratora. Trzecia to głos współczesnej Ewy - twórczyni spektaklu Ewy Kaczmarek.
Ewa Braun ze Środy
Jak opisuje w swoim reportażu Piotr Bojarski, ojcem młodej średzianki Ewy Braun, która w momencie wybuchu wojny miała 15 lat, był Augustyn Braun, urzędnik kolejowy ze Środy, powstaniec wielkopolski. Rodzina Braunów mieszkała w kamienicy przy ul. Świętego Ducha 5. Z powodu swojego wieku (54 lata) Augustyn nie został zmobilizowany do wojska, ale szybko został członkiem Narodowej Organizacji Bojowej, a w roku 1942 żołnierzem AK. W ich domu przy Świętego Ducha odbywały się tajne spotkania, podczas których Ewa bawiła się na ulicy, by w razie niebezpieczeństwa uderzyć piłką w okno.
Młoda średzianka pracowała przy sortowaniu jaj. Natomiast jej ojciec - jako główny księgowy w niemieckiej firmie budowlanej, remontującej gospodarstwa rolne dla osiedlających się tu Niemców oraz budującej obiekty dla Wehrmachtu. Niestety, w listopadzie 1942 roku w ręce Niemców wpadł szef grupy konspiracyjnej oraz jego notes z kontaktami. Augustyn Braun, wywleczony z biura przez gestapo, trafił do obozu koncentracyjnego w Forcie VII w Poznaniu, gdzie został poddany torturom i gdzie skazano go na karę śmierci. Za średzianinem wstawił się nawet sam Jurgens, właściciel firmy budowlanej ze Środy. Augustyn jednak został przewieziony do więzienia w Zwickau w Saksonii, skąd pisał grypsy do rodziny w Środzie.
Ewa Braun pisze list do Evy Braun (potem Hitler)
W 1943 roku osiemnastoletnia średzianka pracowała w Urzędzie Ziemskim Schroda. Po pracy często grała w domu na pianinie i śpiewała zakazane piosenki, albo biegła z koleżankami nad Moskawę. Mimo że jej ojciec, po namowach rodziny, w końcu zdecydował się podpisać volkslistę, hitlerowcy przewieźli go do więzienia w Rawiczu i w lipcu 1943 r. skazali na karę śmierci przez powieszenie. Wtedy właśnie ciotka Felicja Schreck (przyrodnia siostra Augustyna) wpadła na pomysł, by napisać list do Evy Braun, kobiety Hitlera, który podpisze Ewa Braun ze Środy. Prośbę o ułaskawienie poparły jeszcze siostry Brauna, mieszkające w Wiedniu obywatelki Rzeszy. List niestety się nie zachował. Został do niego dołączony akt urodzenia średzianki, żeby Eva Braun nie myślała, że to jakieś oszustwo oraz zdjęcie młodej dziewczyny w sukience w kwiaty. Portret średzianki wykonany został na łące pod Środą. Ewa sfotografowana została w kostiumie stylizowanym na bawarski strój. Zdjęcie specjalnie wzorowano na fotografiach wykonanych w Obersalzbergu, podobne było w klimacie do jednej z fotografii, na której pozowała ukochana, w końcu żona Hitlera.
Niemiecka Eva Braun nigdy nie odpisała na list średzkiej Ewy, nie wiadomo też, czy list w ogóle do niej dotarł. Chociaż - zawieziony został przez Ewę i jej ciotkę do Poznania, do samego namiestnika Greisera. W ciągu kilku dni list dotarł do Kancelarii Rzeszy. Odpowiedź nadeszła 22 lipca 1943 r. Zawierała informację, że na polecenia Fuhrera list został przekazany do Ministerstwa Sprawiedliwości. Jak się później okazało, Augustyn „Gustek" Braun w ostatniej chwili przed egzekucją został ułaskawiony przez gauleitera Greisera, który zamienił mu karę śmierci na pięć lat ciężkiego obozu. Braun musiał jednak przyjąć niemiecką listę narodowościową. List więc okazał się skuteczny. A przede wszystkim pomysł, by podpisać go imieniem i nazwiskiem tożsamym z imieniem i nazwiskiem ukochanej Fuhrera.
W zimie 1945 roku ojciec Ewy trafił do więzienia w Rollwald-Niederrode nad Renem, gdzie prawie zmarł z wycieńczenia. Cudem dożył do marca, kiedy obóz wyzwolili amerykańscy żołnierze. Wojskowi lekarze pomogli mu wrócić do sił.
Natomiast jego córka, Ewa Braun w maju 1945 pomagała średzkim nauczycielom zorganizować szkołę podstawową, a jesienią sama uczyła czytania pierwszoklasistów. W lutym 1946 roku Ewa zdała egzaminy na biologię na UAM. Przez wiele lat pracowała w poznańskim Instytucie Zoologicznym PAN. W 1951 roku wyszła za mąż za Henryka Smoleńskiego, studenta chemii na Politechnice Łódzkiej. Przez wiele lat mieszkała w kamienicy na Wronieckiej w Poznaniu. Urodziła dwie córki.
Augustyn Braun po wojnie pracował jako księgowy w cukrowni w Środzie. Chory na raka przełyku umarł w 1950 r. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Środzie. Według słów pani Ewy, zawsze podkreślał, że volksdeutschem nie był i rodzina nie miała z podpisania volkslisty żadnych korzyści.
Reportaż i sztuka teatralna
Po latach do sprawy średzkiej Ewy Braun wrócił poznański dziennikarz i pisarz Piotr Bojarski. Historię opisał w wydanej w 2015 roku książce „Poznaniacy przeciwko swastyce". Piotr Bojarski, po studiach na UAM w Poznaniu pracował jako dziennikarz, najpierw w „Gazecie Poznańskiej", a potem w „Gazecie Wyborczej". Jak sam podkreśla, w ciągu kilkudziesięciu lat pracy dziennikarskiej opublikował tysiące tekstów prasowych, w tym kilkaset reportaży i tekstów historycznych. Kilka z nich zostało nagrodzonych w konkursach SDP. Dziennikarz najbardziej jednak ceni sobie nominację do ścisłego finału Grand Press w kategorii „reportaż" za tekst „Ewa Braun pisze do Evy Braun" (2011 r.).
Minęły kolejne lata i historia średzianki znowu odżyła dzięki spektaklowi Ewy Kaczmarek pt. „Ewa i ja", wystawionemu w poznańskiej Republice Sztuki Tłusta Langusta. Ze względu na pandemię, widzowie mogli oglądać sztukę za pomocą łączy internetowych. „Wyobraźcie sobie współczesną Ewę Braun. Kobietę, która żyje tuż obok wielkiej polityki, dramatycznych, społecznych wydarzeń, patrzy na to, co się wokół dzieje i milczy, nie reaguje. I wyobraźcie sobie, że musicie napisać do niej list. O czym będzie?..." - czytamy w opisie spektaklu.
Za jego sprawą wielu widzów, również średzian, odkryło niezwykłą historię młodej średzianki Ewy Braun, która - dzięki podpisanemu przez siebie listowi - ocaliła życie swojemu ojcu, Augustynowi Braunowi, urzędnikowi kolejowemu ze Środy Wielkopolskiej.
Hanna Sowa

Przy opisie historii Ewy Braun korzystałam z książki Piotra Bojarskiego „Poznaniacy przeciwko swastyce"