6 tysięcy kilometrów w ciągu dwóch tygodni, na motorach, przejechała grupa średzian. To ich kolejna podróż po naszym kontynencie i, jak zapowiadają, na pewno nie ostatnia
Od kilku lat średzianie w kilkuosobowej grupie zwiedzają Europę. W ubiegłym roku byli m.in. w Lourdes, Fatimie, Porto, Lizbonie czy Gibraltarze. Pojeździli też po Pirenejach.
Zazwyczaj były to męskie wyprawy. W tym roku jednak na pięciu motorach jechało 8 osób: Krzychu, Kaśka, Przemo, Kaśka, Łukasz, Roksana, Markiz i Jarek. Tradycyjnie już przed wyprawą opracowany został dokładny rozkład trasy, ustalono wcześniej, gdzie będą noclegi, trzeba też było zadbać o odpowiednie ubezpieczenie.
Zgodnie z ubiegłorocznymi planami, celem wyprawy była m.in. Grecja. Na początek wszyscy odpoczęli w Salonikach, a później odwiedzili Ateny, Termopile, Mykeny, Korynt, Spartę, Olimpię Parnas. Poza tym zwiedzali Serbię, Macedonię ( byli również nad Jeziorem Ochrydzkim), Węgry (musieli oczywiście być nad Balatonem). Trasa wiodła również przez Czechy, Słowację i Albanię. Sprzyjała im pogoda, deszczowa aura była tylko podczas jazdy w górach Macedonii. Nie było też przykrych przygód. Drobne problemy zawsze się mogą zdarzyć - uśmiechają się podróżnicy. I dodają, że świat jest piękny, ale trzeba pamiętać, że my Polacy nie mamy się czego wstydzić, bo Polska jest wyjątkowa.
Wspólnie pokonali tym razem 6 tysięcy kilometrów. Wrócili zadowoleni, szczęśliwi i bogatsi o nowe doświadczenia. Już teraz rozpoczynają planowanie kolejnej wyprawy. Być może tym razem pojadą odwiedzić wschodnich sąsiadów Polski. Być może spełnią kolejne marzenie, by zobaczyć Bułgarię, a w niej szczególnie Sofię i oczywiście Morze Czarne.
pik