Policjant, trener i przede wszystkim ojciec swoich dwóch córek. Krzysztof Polowczyk - wiceprezes Tęczy Środa
Urodził się w Środzie w 1973 roku. Ukończył Szkołę Podstawową nr 2, a potem średzkie Technikum Rolnicze. W czasach szkolnych chwycił zapaśniczego bakcyla. Do uprawiania tego sportu zachęcił go nauczyciel i trener kolejnych pokoleń zapaśników Zdzisław Majewski. - Myślę, że na zapaśniczej macie szło mi całkiem nieźle, ale niestety zerwałem wiązadła krzyżowe, co w tamtym czasie było skomplikowaną kontuzją. Tak zakończyła się moja kariera zawodnicza - opowiada.
Uczył się w Technikum Rolniczym, bo brał pod uwagę pracę w tym sektorze gospodarki. Ale na początku lat 90. upadały duże gospodarstwa, trwał kryzys i trzeba było szukać innych możliwości. Tak w 1995 roku trafił do policji.
Zaczynał w oddziałach prewencji, potem pracował jako dzielnicowy w Kórniku, następnie w komendzie w Środzie. Pracował też w ośrodku policyjnym w Kiekrzu, znów w Środzie i wreszcie od 2012 roku w Wydziale Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.
Już będąc policjantem ukończył pedagogikę w Wyższej Szkole Społeczno - Ekonomicznej, a potem studia podyplomowe z bezpieczeństwa wewnętrznego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Co podkreśla, lubi swoją pracę, ale pasją stały się zapasy i trenerka. - W tym roku mija 20 lat mojej pracy trenerskiej. W 1999 roku przychodziłem do Tęczy, bo było coraz więcej młodych ludzi chcących trenować tę dyscyplinę i była potrzebna pomoc. Dostałem zgodę swoich przełożonych w policji i tak się zaczęło - opowiada Krzysztof Polowczyk.
Dziś podkreśla, że miał szczęście do wspaniałych młodych ludzi. - Kiedy dziś ich spotykam, widzę świetnie poukładane, koleżeńskie osoby - mówi. Bo jego zdaniem zapasy świetnie kształtują młode osobowości. Z jednej strony budują sprawność fizyczną, z drugiej waleczny charakter, samodyscyplinę, ale też życiową pokorę. Poza tym, jak podkreśla, sport musi iść w parze z nauką. Nie da się inaczej.
W swojej pracy trenerskiej pracował z wieloma medalistami mistrzostw Polski, reprezentantami kraju walczącymi na arenach europejskich i światowych. Razem z Krzysztofem Kaźmierowskim prowadził jego dzieci - Sandrę, która była przecież wicemistrzynią Europy, i Patryka, siódmego zawodnika mistrzostw Europy i świata. Ale byli też inny wyjątkowi wychowankowie. - Nie będę wymieniać nazwisk, aby przypadkiem nikogo nie pominąć. Ale z większością mam ciągle świetny kontakt - opowiada.
Dziś oczkiem w głowie trenera Polowczyka jest jego córka Zosia. Kiedy to wydanie gazety trafia do kiosków, walczy ona na Mistrzostwach Europy Kadetów we Włoszech. - Miała chyba z 9 lub 10 lat, jak zaczęła trenować w klubie. Nawet nie pamiętam, jak to się stało. Bardzo jej kibicuję - opowiada ojciec i trener. Nie ukrywa, że bardzo przeżywa jej każdą walkę. Mówi o niej z dumą, bo w ubiegłym roku Zosia wywalczyła 5. miejsce na mistrzostwach Europy i 11. na mistrzostwach świata. Najbardziej ceni jej pracowitość. - Ostatnio wróciła z bardzo ciężkiego obozu kadry. Przespała się i rano sama z siebie od razu ruszyła na indywidualny trening - mówi Krzysztof Polowczyk.
Krzysztof Polowczyk ma nie tylko 16-letnią córkę Zosię, ale także 9-letnią Olę. Dwa lata temu zmarła żona Krzysztofa i mama dziewczynek. Od tego czasu wychowuje córki sam z pomocą ich dziadków, czyli swoich rodziców i rodziców zmarłej żony.
- Można powiedzieć, że nie mam zbyt wiele czasu na inne zajęcia. Córki, praca, zapasy. Wszystko kręci się wokół tych spraw. Od czasu do czasu kibicujemy polskim drużynom, a to podczas meczów siatkarzy, a to pojedynków bokserskich. Sprawia mi do wielką frajdę - mówi.
Krzysztof Polowczyk już od lat jest jedną z najważniejszych twarzy ULKS Tęcza Środa. Obecnie jest wiceprezesem klubu z 30-letnią tradycją.
(kóz)