1 października zmienia się system finansowania świadczeń w służbie zdrowia. Szpitale będą rozliczać się według puli pieniędzy otrzymanych od razu ryczałtem. O zmianie tej z pewnym spokojem mówi prezes Szpitala Średzkiego Serca Jezusowego Filip Waligóra. Dla pacjentów średzkiego szpitala też zmieni się niewiele. Gorzej może być jednak z dotarciem do specjalisty
Wprowadzenie tzw. sieci szpitali to dla szpitala średzkiego dobra zmiana? Nie boi się pan tego?
Z punktu widzenia średzkiej lecznicy to rozwiązanie dobre. W naszym powiecie rynek usług medycznych jest dobrze rozwinięty. Mamy sporą konkurencję. Gdyby NFZ ogłosił konkurs na udzielanie różnych świadczeń medycznych, to trudno byłoby przewidzieć, z jakim rezultatem mielibyśmy do czynienia. Tymczasem od 1 października na terenie naszego powiatu Szpital Średzki Serca Jezusowego jest jedynym podmiotem, który ma zapewnioną ciągłość finansowania, a więc jest gwarantem zabezpieczenia udzielania podstawowych świadczeń medycznych wobec naszych mieszkańców.
Co to jest ten ryczałt?
Ryczałt oznacza pewną określoną kwotę pieniędzy, którą szpital będzie otrzymywał na 3 miesiące. Może ją w dowolny sposób wykorzystać na leczenie pacjentów na wszystkich oddziałach szpitalnych oraz w poradniach przyszpitalnych. Do tej pory było tak, że szpital miał przypisany na każdy oddział limit finansowy, który albo został wykonany, albo nie. Nie było możliwości przeniesienia tych pieniędzy na inny oddział, na którym w danym okresie było większe zapotrzebowanie, np. na zabiegi chirurgiczne czy operacje ginekologiczne . Moim zdaniem, było to złe wydatkowanie środków publicznych, bo nie mogliśmy nimi dysponować zgodnie z zapotrzebowaniem na dane świadczenia zdrowotne.
Teraz, dzięki ryczałtowi, sami możemy ustalać limity na oddziałach. Jest to o tyle dobre, że uwzględnia się przy tym takie czynniki, jak sezonowość, czy popyt na zabiegi. Wiadomo, że w okresie letnim jest mniej pacjentów na oddziale wewnętrznym czy dziecięcym. Tam jesienią i zimą będzie np. więcej pacjentów chorujących na zapalenie płuc i powikłania po tym zapaleniu. W grudniu jest znacznie mniej planowych zabiegów na chirurgii i ginekologii. Latem natomiast na odwrót. Koncepcja ryczałtu jest więc dla nas pozytywna. Możemy sami oceniać potrzeby zdrowotne naszych pacjentów, ale oczywiście w określonej kwocie składającej się na ryczałt.
Czego ryczałt nie obejmuje?
W przypadku naszego szpitala ryczałt nie obejmuje realizacji badań endoskopowych, czyli gastroskopii i kolonoskopii, tomografii komputerowej oraz zabiegów endoprotezoplastyki. Te procedury będą finansowane tak jak do tej pory. Nadal mamy miesięczny limit badań, jaki możemy wykonać i nadal obowiązuje system kolejkowy. Jedyna różnica jest taka, że szpital nie będzie startował w otwartym konkursie na realizację tychże świadczeń, a będzie je wykonywał w ramach sieci szpitali.
Czyli co się zmieni dla pacjenta?
Na ten moment de facto nic.
A co z poradniami przyszpitalnymi?
Tu zmienią się trochę zasady działalności poradni chirurgicznej i ginekologiczno - położniczej. Jak już wspomniałem, one są w tzw. ryczałcie, który promuje wizyty ambulatoryjne. Teraz drobne zabiegi, o ile będzie to możliwe, będą wykonywane w poradni bez konieczności przyjmowania na oddział. To może jednak spowodować wydłużenie kolejek do poradni.
Czyli znów „dobra zmiana" w służbie zdrowia i coraz dłuższe kolejki do specjalistów?
Kolejki będą tak jak do tej pory. Co prawda, mówi się, że jeszcze w tym roku zostaną uruchomione specjalne środki z budżetu państwa z przeznaczeniem na sfinansowanie świadczeń zdrowotnych, w tych zakresach, gdzie kolejki są najdłuższe, właśnie po to, aby je skrócić. Niemniej, na ten moment jest to tylko kwestia planów.
U nas kolejek nie będzie, a w poradniach poza Środą? Przecież będziecie kierować pacjentów do specjalistów. Do szpitali też będą kolejki?
Moim zdaniem, system kolejkowy do poradni specjalistycznych, jeżeli się nie wydłuży, to zostanie utrzymany na dotychczasowym poziomie. Jeżeli chodzi natomiast o szpitale, to system podzielił na je 6 kategorii. Szpital powiatowy zaszeregowany jest do pierwszego stopnia. Pacjentów neurologicznych czy kardiologicznych będziemy kierować do szpitali wyższego, czyli drugiego stopnia -do Gniezna, Pleszewa czy Śremu lub bezpośrednio do szpitali specjalistycznych do Poznania.
Z punktu widzenia pacjenta trzeba powiedzieć, że jest to pewien krok w kierunku uzdrowienia służby zdrowia. Czy te założenia się sprawdzą? Zobaczymy już po kilku miesiącach funkcjonowania tego systemu.
Czego się prezes szpitalnej spółki boi, jeśli chodzi o ten okres przejściowy w finansowaniu szpitali?
Cały czas obawiam się o przychody szpitala. One powinny być zwiększane. Jako spółka mamy możliwość budowania drugiego skrzydła przychodów, czyli komercyjnego. Kolejne poradnie nie przyniosą nam jednak dużych pieniędzy. Mamy możliwości i zasoby kadrowe, ale ryczałt może ograniczyć możliwość zwiększania przychodu. Nie wiadomo, jaki będzie ryczałt od 2018 r. Zgodnie z założeniami, powinien być zwiększany, ale to może zależeć od tego, czy inne szpitale będą realizować lub nie swoje ryczałty. A jeśli wszystkie szpitale zrealizują je w pełni - nie będzie dodatkowych pieniędzy.
Ile dziś w szpitalu działa poradni komercyjnych?
Sześć: neurologiczna, prokreacyjna, ortopedyczna, geriatryczna, medycyny pracy. Ostatnio swoją działalność rozpoczęła poradnia neurologii dziecięcej. Mamy też pracownie komercyjne, chociażby pracownię badań eeg. Tutaj muszę powiedzieć, że niestety poradnia geriatryczna nie cieszy się wielkim zainteresowaniem, a przecież środowiska seniorów tak walczyły o jej powstanie. Znaleźliśmy geriatrę, kwota 10 złotych za wizytę nie jest duża, a zainteresowanie jest niewielkie. Sam zastanawiam się, jakie są tego przyczyny.
W jakiej kondycji finansowej jest dziś szpital?
Ostatnio obserwujemy dość spory wzrost przychodów. Wynika to przede wszystkim z liczby porodów odbieranych w naszym szpitalu, które są płatne co do jednego. Jest to zasługa całego zespołu pracującego na naszym oddziale ginekologiczno - położniczym. Płatny w pełni jest też pakiet onkologiczny. Dzięki zmianie kierownictwa oddziału chirurgicznego oraz nowym chirurgom realizujemy zabiegi onkologiczne, które są płatne ponad limity. To powoduje, że przychody są większe - w lipcu było to na przykład o około 300 tysięcy złotych więcej niż planowaliśmy. We wrześniu, dzięki nadwyżkom kontraktu, dostaliśmy z NFZ dodatkowo 270 tys. zł.
To dobre wiadomości, ale trzeba pamiętać, że przez wiele lat szpital miał znacznie większe straty niż przychody. Obecna sytuacja finansowa pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość. Pracuję w szpitalu od 2015 r. Rok temu o tej porze mieliśmy milion złotych straty więcej niż teraz. Trzeba jednak pamiętać o tym, że wstraty szpitala wchodzą również odsetki od ogromnych zobowiązań, które szpital nadal spłaca dzięki powiatowi średzkiemu i gminie Środa. Zobowiązania te namnożyły się w 2015 roku. Kiedy przychodziłem do szpitala, ten miał wówczas 17 mln zł niezapłaconych faktur. Mamy też koszty związane z inwestycjami. W tej chwiliemontujemy drugie piętro, a to koszt około pół miliona złotych.
Nawet, jeśli sytuacja w ostatnich miesiącach się polepsza, to cały czas trzeba pamiętać, że szpital działa jako spółka od 6 lutego 2014 r. i przez wszystkie te miesiące był na sporym minusie.
Lepszy wynik finansowy może oznaczać, że jest szansa na podwyżki dla pielęgniarek?
Pamiętać należy, że ubiegłoroczne zwolnienia pracownicze zmierzały do tego, by szpitalowi się łatwiej funkcjonowało i żeby był zdolny do ponoszenia chociaż części swoich zobowiązań. Jeśli teraz jest delikatnie lepiej i od razu byłyby podwyżki, doprowadzilibyśmy do sytuacji, która tutaj była. Nie mamy w tym systemie większych środków - dodatkowe przychody, które wypracowujemy są też związane z kosztami. Dodać należy, że pielęgniarki otrzymują dodatek tzw. zembalowe, wypłacane przez szpital ze środków NFZ. Dzisiaj z tzw. zembalówką pielęgniarka zarabia około 3,5 tys. zł brutto.
Ale ta zembalówka to nie jest 800 złotych, jak się zazwyczaj podaje, prawda?
No tak. To 800 złotych brutto, od września br. jest to już 1200 złotych brutto.
Czyli, ile na rękę?
Przy 800 złotych jest to około 500 złotych.
Już wiem, że podwyżek nie będzie. Ale czy na dziś w szpitalu jest wystarczająca liczba pielęgniarek? Nie macie problemów z obsadzeniem dyżurów?
Nie mamy. Pojawiają się sytuacje, że ktoś nagle nie może przyjść do pracy. Ale wszystko jest kwestią do rozwiązania, za co odpowiada pielęgniarka oddziałowa. Każdy może zachorować, zdarzy się wypadek losowy. W każdym zakładzie pracy są takie sytuacje. O tym, że jest wystarczająca liczba personelu świadczy także to, że nie mamy nadgodzin.
Dziś sytuacja jest opanowana, choć chwilami było ciężko uświadomić pracownikom, że w szpitalu, w którym jest tylko 120 łóżek, nie potrzeba na przykład dwóch sekretarek medycznych na jednym oddziale. Teraz na każdym jest jedna. I wszystko działa.
A kadra lekarska?
Nie mamy żadnych problemów kadrowych z lekarzami, wręcz widzimy zainteresowanie pracą u nas kolejnych lekarzy różnych specjalizacji. To uważam za dobrą monetę. Twierdzę, że do przyjścia do nas zachęca ich młody zespół lekarski. Wrażenie robi też nowoczesny sprzęt.
To prawda, że w szpitalu rośnie grono lekarzy stażystów?
Tak. Stażysta to lekarz po ukończeniu studiów, który nie ma prawa wykonywania zawodu. Musi on odbyć 13-miesięczny staż, żeby to prawo uzyskać. W ubiegłym roku mieliśmy jednego stażystę. Teraz Wielkopolska Izba Lekarska poinformowała, że przydziela nam pięciu stażystów. To najwięcej, jeśli chodzi o szpitale powiatowe. Dwie kolejne osoby chciałyby się z innego szpitala przenieść do Środy.
Mamy też zapowiedzianego lekarza rezydenta na oddziale wewnętrznym. Rezydent ma już prawo wykonywania zawodu i się specjalizuje. Będzie też rezydentka na oddziale dziecięcym. To sygnał, że ludzie chcą tu pracować. A jeszcze na przełomie 2015 i 2016 roku trudno było znaleźć lekarza, który chciał tu dyżurować na SOR-ze.
Czyli zdecydowana większość lekarzy mieszka poza Środą?
Tak. Ale są lekarze, którzy w czasie rozmowy mówią, że szukają swojego miejsca na Ziemi. Niedawno lekarka pediatra mówiła, że Środa „wpadła jej w oko" i chce tu mieszkać i pracować. Jest też dużo lekarzy, którzy tu pracują od wielu lat i są ze szpitalem naprawdę mocno związani.
Rozmawiała A. Piątek