Ciekawym spotkaniem na temat wielkopolskiej gwary zainaugurowało naukową część działalności Średzkie Towarzystwa Naukowo - Kulturalne im. Ks. Infulata Aleksandra Raweckiego. W jego trakcie posłuchać można było ciekawego wykładu poznańskiego filologa profesora Błażeja Osowskiego, a później podyskutować. Było naprawdę ciekawie
ŚTKN zaprosiło średzian na to spotkanie do Biblioteki Publicznej. Spotkanie zorganizowane zostało zgodnie z wymogami sanitarnymi. Ale nawet maseczki nie były w stanie przeszkodzić w gorącej dyskusji. W czasie swojego wykładu profesor B. Osowski przedstawił najciekawsze i najczęściej używane oraz te już zapomniane słowa, szczególne dla naszego regionu.
W ciekawej prezentacji gość pokazał "geografię języka". - Mówił o tym, jak w zależności od miejsca i historycznych losów słowa nabierały znaczenia i różniły sie wymową. Środa na mapie gwary wielkopolski jest w centrum, dlatego łączy w sobie różne sposoby wymowy - dopowiada prezes ŚTKN Michał Mikołajczak. - W czasie żywiołowej dyskusji najczęściej przywoływane były słowa związane z wyposażeniem kuchni i jedzeniem, bo mówi się na przykład rumpuć czy rampuć? A galat to brzmi tak dlatego, że ktoś miał problem z "r"?
Najbardziej emocjonalna okazała się dyskusja na temat tego, czy mieszkańcy Środy, powiatu średzkiego to średzianie czy środzianki? - Rada Języka Polskiego twierdzi, że jednak środzianie. Delikatnie mówiąc nie spotkało się to z aprobatą uczestników spotkania. Co więcej, znani i cenieni najstarsi mieszkańcy naszego miasta orzekli, że byli, są i będą średzianami. Przy określeniu „środzian" bowiem aż ucho boli - mówi M. Mikołajczak. - Zatem pozostajemy przy tradycji, wszak starszych słuchać trzeba.
Słuchacze na zakończenie otrzymywali wpisy do specjalnych indeksów. Ponieważ byli świetnie przygotowani, każdy dostał 5. Na kolejne dyskusje i wpisy trzeba będzie trochę poczekać. Termin następnego wykładu będzie ustalony, gdy sytuacja epidemiczna się uspokoi.
sen