Można go spotkać w zielonkawym Fiacie 126p, na małym składaku, a w ostatnim czasie na wojskowym motocyklu z 1941 roku. Mowa o Damianie Korczu, młodym pasjonacie motoryzacji, wszystkiego co stare i zapomniane. Średzianin od ponad dwóch lat kolekcjonuje stare rowery i podróżuje po okolicy swoim maluchem. Ostatnio zakupił również historyczny motocykl, czym spełnił jednio ze swoich marzeń
O niezwykłej pasji Damiana Korcza do starych, składanych rowerów pisaliśmy ponad rok temu. Wtedy średzianin posiadał zaledwie kilka sztuk popularnych w PRL-u pojazdów. Dzisiaj kolekcja jest zdecydowanie bardziej pokaźna i liczby 34 rowery.
- Posiadam własnego Fiata 126p. Bardzo mi zależało, aby jako ozdobę na jego bagażnik dachowy posiąść jakiś stary rower. Tak się złożyło, że od mojego wuja dostałem składaka Wigry 3. Od tego się zaczęło. Z czasem na różne sposoby zdobywałem kolejne składane rowery. Jedne kupowałem, drugie pozyskiwałem ze składów złomu, inne dostawałem. Po dwóch latach zrobiło się ich ponad 30 - opowiada Damian Korcz.
Młody średzianin rowery zbiera od czerwca 2019 roku. Z sentymentem dostrzega, że większość z posiadanych przez niego pojazdów nie jeździła od ponad 20 lat. Ich wcześniejsi właściciele idąc z duchem czasu stopniowo przesiadali się na bardziej zaawansowane i nowoczesne modele, jednocześnie odkładając te składane i często dość wiekowe.
Wśród ciekawej kolekcji znaleźć można wiele historycznych „smaczków", które dla znawców tematu są absolutnymi ewenementami. Damian Korcz ma swoje dwa ulubione modele składaków. Jednym z nich jest Romet Karat, czyli pierwszy polski rower składny produkowany od połowy lat 60.
Kolekcjoner przyznaje jednak, że największym zainteresowaniem cieszy się Romet Duet, czyli tandem z 1977 roku. - Zakupiłem go w bardzo złym stanie, udało się go porządnie wyremontować. Z czasem postarałem się również o to, aby zyskał swój historyczny, zielony kolor - dodaje Damian Korcz.
Bardzo dużą wartość dla Damiana Korcza ma również posiadany przez niego Fiat126p, zwany popularnie - „maluchem". Miłośnik motoryzacji wspomina w rozmowie ze „Średzką", że samochód jest w rodzinie od momentu wyjazdu z fabryki.
- Samochód jest w rodzinie od nowości, czyli od 1 czerwca 1988 roku. Początkowo należał do mojego wuja, później odkupili go rodzice. Nie będę ukrywał, po długim przestoju pod moim blokiem maluch właściwie miał iść na złom. Był w opłakanym stanie. Kiedy przyszedł czas moich 18. urodzin i zrobiłem prawo jazdy to samochód przekazali mi moi rodzice. Wtedy bardziej zainteresowałem się tematem motoryzacji - opowiada kolekcjoner.
W momencie, gdy Damian Korcz stał się właścicielem pojazdu rozpoczęła się intensywna praca nad przywróceniem samochodu do jazdy. Wymagało to sporego zaangażowania samego właściciela, ale i zaprzyjaźnionego z nim mechanika.
Części do tego typu samochodów jest coraz mniej, z biegiem lat są coraz trudniejsze do zdobycia. Młody miłośnik motoryzacji myśli przyszłościowo i już teraz posiada m.in. dwa silniki do malucha i komplety hamulcowe.
Zapytany o maksymalną prędkość osiągniętą maluchem, Damian Korcz odpowiada z uśmiechem: - Jeszcze przed remontem silnika na dwupasmowej drodze udało mi się go rozpędzić do 121 km/h.
Ostatnio kolekcja pojazdów średzianina powiększyła się. Do kolekcji dołączył motocykl wojskowy M72 z 1941 roku. - To było moje marzenie. Jakiś czas temu przy okazji przejazdu przez Zaniemyśl miałem okazję zobaczyć motocykle z koszami. Temat mnie tak zainteresował, że po kilku dniach rozpocząłem kurs na prawo jazdy kategorii A2, czyli na motocykl - mówi Damian Korcz.
Średzianin motocykl kupił od kolekcjonera spod Wrocławia. Co ciekawe, w momencie dokonywania transakcji nie miał jeszcze prawa jazdy. Zdał je dopiero po kilku tygodniach, a wymarzony pojazd oczekiwał na wyjazd w garażu.
-Posiadany przeze mnie egzemplarz wyprodukowany został w Moskiewskich Zakładach Motocyklowych w 1941 roku. Początkowo produkcja była nastawiona na użytek Armii Czerwonej. W czasie wojny miały różne cele. Służyły do zwiadów, ale i ewakuacji rannych. Na koszu można mocowań nosze - opowiada Damian Korcz.
Model średzkiego miłośnika motoryzacji został sprowadzony ze wschodniej Ukrainy do Polski w 2011 roku, wtedy też doczekał się generalnego remontu. Egzemplarzy M72 w Polsce jest całkiem sporo, choć są w bardzo różnym stanie i pochodzą z różnych fabryk i lat produkcji.
- Kiedy tylko mam wolną chwilę będąc w domu ruszam motocyklem na drogi. M72 nie jeździ się jak zwykłym motocyklem. Z uwagi na posiadany kosz zdecydowanie trudniej się nim skręca, sukcesywnie uczę się go prowadzić. Ten motocykl wolniej przyspiesza, wolniej hamuje, a co ciekawe nie posiada kierunkowskazów, zatem chcąc skręcić muszę wystawiać rękę - podsumowuje Damian Korcz.
KK